Inspiracje, motywacje, prezenty!












Walcz i nigdy się nie poddawaj!- Aga


-Aga, co chciałabyś powiedzieć, przekazać Czytelnikom mojego bloga?
- Trzeba walczyć o swoje i nigdy się nie poddawać. Zbyt wielu ludzi zbyt wcześnie się poddaje.

-Jesteś samotną mamą, jesteś też po rozwodzie. Wcześnie straciłaś rodziców. Od dawna jesteś zdana sama na siebie.
-Tak. Tata zmarł, gdy miałam 18,5 roku, mama półtorej roku później. W chwilę przed śmiercią mamy zaczęłam spotykać się z Maciejem. Gdy mama zmarła zamieszkaliśmy razem w mieszkaniu zakładowym po moich rodzicach. Zaszłam w ciążę i na tym się skupiłam. Ciąża i związek pomógł mi przetrwać okres żałoby związany ze stratą rodziców. Jednak mąż całe dnie pracował, a ja czułam się bardzo samotna. Mieszkaliśmy na wiosce, gdzie nie miałam nikogo z kim mogłabym porozmawiać. Czasem rozmawiałam ze sprzedawczynią z pobliskiego sklepiku. Samotność bardzo mi dokuczała. Zaczęłam popadać w depresję, dlatego postanowiliśmy przeprowadzić się do mamy Maćka.

- W tym momencie postawiłaś wszystko na swoje małżeństwo, bo opuszczając mieszkanie po rodzicach nie mogłaś już tam wrócić. Traciłaś je bezpowrotnie?
- Tak. Ja wiem, że pod względem mieszkaniowym to był błąd, bo borykam się od tamtej pory z problemem braku prawa do jakiegokolwiek mieszkania, a obecnie jestem zagrożona bezdomnością, ale pod względem psychicznym było dobre. Jak się przeprowadziliśmy odżyłam. Nie miałam mamy, nie miał kto mi doradzić, pomóc, podpowiedzieć z dzieckiem. Byłam młodą mamą i potrzebowałam wsparcia.

-Wkrótce okazało się, ze ta decyzja nie była wcale taka dobra i konsekwencje jej ciągną się za Tobą do dzisiaj.
-Między nami zaczęło się psuć. Mieszkaliśmy pod jednym dachem ale osobno. Wydaje mi się, że wtedy jeszcze nie dorośliśmy do tak poważnego życia. Dochodziło do bardzo nieprzyjemnych sytuacji i po którejś z kolei kłótni, nie wytrzymałam, spakowałam walizkę i pojechałam do Poznania. Zatrzymałam się u koleżanki z pracy.

- Córkę zostawiłaś z ojcem. Czy ta decyzja była dla Ciebie trudna?
- Była trudna, ale wiedziałam, że to będzie najlepsze dla niej. Nie mogłam jej zapewnić stabilizacji, musiałam iść do pracy, a rodzice nie żyli, nie miałby kto mi pomóc. Koleżanki doradzały, bym wzięła Wiktorię i poszła do Barki (dom dla bezdomnych), ale stwierdziłam, że to, że jest beznadziejnie między nami, to nie znaczy, że Maciej jest złym ojcem. Wręcz przeciwnie, był i jest dobrym ojcem. Nie chciałam jej wyrywać z jej środowiska. Miała 5 lat, koleżanki, dobrego ojca, babcię, swoje miejsce, które znała, kochała i czuła się bezpiecznie. Co ja mogłam jej zaoferować?

-Czy Wiktoria kiedykolwiek wyraziła żal?
- Nie. Dla niej tam jest naturalne środowisko.

- Czujesz, że straciłaś na relacji z córką przez rozwód i pozostawienie jej z ojcem?
-Tak. Straciłam tą więź między matką, a córką. W Poznaniu przez 3 lata mieszkałam na wynajętym pokoju u starszej pani. Co weekend widziałam się z Wiktorią. Jeździłam do niej, ona czasem spędzała weekend u mnie. Ustaliliśmy z byłym mężem, że jednego roku Wiktoria spędza święta u niego, drugiego u mnie. Wyjeżdżałam z Wiktorią do mojej ciotki. Spędzałyśmy dużo czasu razem, ale gdy byłam w zagrożonej ciąży z bliźniaczkami, rzadziej jeździłam i widywałam się z nią. Wtedy nasza więź osłabła. Wyczuwam teraz taki dystans między nami. Bardziej ja zabiegam o relacje, spotkania. Czuję, że nie jest tak fajnie jakby mogło być...

-Zostawiłaś córkę z ojcem, bo kierowałaś się wyłącznie jej dobrem. Często zastanawiam się nad tym, bo wiesz, ja nie umiem tak bardzo wyzbyć się egoizmu. To ogromna odwaga i empatia zostawić dziecko przy ojcu, gdy między małżonkami jest źle i czują tyle do siebie żalu. Tak jak powiedziałaś, to, ze między Wami nie wyszło, nie znaczy, że jest złym ojcem, choć własnie o tym zapomina wiele par, gdy decydują się na rozstanie. Umarłabym, gdyby nie miała stale dziecka przy sobie. Ale wracając do Ciebie. Bliźniaczki, bo o ciąży z nimi wspomniałaś przed chwilą.
- Jeszcze przed wyprowadzką do Poznania zaczęłam pracę, na początku była to umowa zlecenie i kiepskie zarobki, później zaczęli nam dawać umowy na czas określony, a wypłaty były uzależnione od sprzedażny. Pracowałam tam, aż do urodzenia bliźniaczek. Patryka poznałam w autobusie. Zaczęliśmy się spotykać, potem zamieszkaliśmy razem w wynajętej kawalerce. Zaszłam w ciążę, po 2 latach wyprowadziliśmy się z Poznania i wróciłam do Mosiny pod Poznaniem.

-Tam, gdzie nadal mieszkasz?
-Tak, tylko że teraz mieszkam z dziewczynkami sama.

-Wiem, że Patryk jest alkoholikiem i ma duże problemy z prawem. Jest agresywny i wywołuje awantury i bijatyki. Czego miałaś dość, że postanowiłaś się z nim rozstać?
- Patryk okazał się nieodpowiedzialnym facetem. Miałam dość jego pijaństwa i biedy. Na nic nie mieliśmy pieniędzy. On nie pracował, ja po urodzeniu dziewczynek miałam macierzyński, potem zapisałam się do Urzędu Pracy, dostawałam zasiłek. Miarka się przebrała, gdy nie mieliśmy już nawet na pieluchy. Wygoniłam go!

-No właśnie, kwestia pieniędzy. Wcześniej pracowałaś, a potem zasiłki, jak sobie radzisz?
-Wiesz co? (śmiech) Ja nawet nie wiem, jak ja przeżyłam. Miałam tez zasiłek macierzyński do września. Na bezrobocie zapisałam się w październiku albo listopadzie, a o alimenty sprawa odbyła się dopiero w grudniu. Pierwsze alimenty dostałam dopiero w maju z Funduszu Alimentacyjnego, bo Patryk nie płacił i nadal tego nie robi. Do tego czasu miałam wtedy 600 parę złotych, a płaciłam i nadal płacę alimenty na Wiktorię. Dużo pomogło na pewno mi to, że mieszkam u koleżanki i nie muszę płacić za wynajem. Dodatkowo nie mam żadnych nałogów, nie piję, nie palę, to też bardzo pomaga mi przeżyć za bardzo niski dochód. Jak było bardzo źle to mama Gosi, Pani Janka przynosiła mi obiady. 

-Obecnie prowadzisz blog, wytwarzasz rękodzieło, odnawiasz meble w stylu shabby chic, zajmujesz się fotografią, którą zachwyciła się Ruda- blogerska guru fotografii z bloga Jest Rudo. Ostatnio pojawił się na jej blogu tutorial Twojego autorstwa. Rozwijasz się i sobie radzisz.
-Ja kiedyś w Gdańsku powiedziałam ci, że facet kobietę ogranicza. Lepiej sobie sama radzę. 

-No tak, ale ograniczają ograniczeni mężczyźni. Wtedy faktycznie kobieta sobie lepiej radzi. Gdzie sprzedajesz swoje rękodzieło?
- Na portalu Srebrna Agrafka, poprzez swój blog Moje Ręczne Hokus Pokus. Otrzymuję indywidualne zamówienia, a także w kwiaciarni w Mosinie. Poprzez swój fanpage. Jestem też w trakcie tworzenia sklepu internetowego.





-Aga, obecnie do końca czerwca 2015 musisz opuścić mieszkanie, które udostępniła Ci nieodpłatnie koleżanka. Jakie masz plany, co dalej? Powiedz nam, jak tego dokonasz, bo w podobnej sytuacji jest wiele kobiet. To może być dla nich bardzo motywujące.

-Hm... prawda jest taka, że w naszym kraju ludzie są zdani na samych siebie. Chodzę po urzędach, byłam u Burmistrza w mieście w którym mieszkam, byłam w Poznaniu. Wszędzie tylko wymówki i że eksmitowanym osobom, które chleją i nie płacą za mieszkania komunalne, mieszkania należą się w pierwszej kolejności. Paranoja. Sama mieszkasz w Anglii i wiesz, że tam nie było by mowy, aby samotna matka z dziećmi była bezdomna. W Polsce mają to gdzieś. Burmistrz podczas jednego z naszych spotkań powiedział, że nie chciałby, żebym błąkała się po Poznaniu. Miałam złożone wniosek o mieszkanie, które sam mi wskazał. Więc spałam spokojnie, myślałam, że zagrożenie bezdomnością samotnej matki z dwójką małych dzieci jest priorytetem i... dostałam odmowę. Na ostatnim spotkaniu dostałam od Burmistrza, telefon do jego sąsiada, który ma na wynajęcie za 700 zł mieszkanko. Ciekawe jak mam je wynająć, opłacić i żyć za 1154 zł? Ale ja się nie poddam! Teraz najważniejsze dla mnie to znaleźć nam miejsce na Ziemi, aby mieć stabilizację, przede wszystkim dla dzieci. Nie jest to proste i nie mam na to złotego środka, ale na pewno będę walczyć i nie poddam się. Rozwijam i nadal będę swoje pasje- bloga i fotografię. Gdy dziewczynki pójdą do przedszkola, będę mogła bardziej skupić się na moich pasjach i odnawianiu mebli. Kocham to robić. 




Aga Skalska- samotna mama, blogerka, fotografka, rękodzielniczka, nie poddająca się walcząca z bezdomnością.




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka