Inspiracje, motywacje, prezenty!












Ty tego chcesz, czy robisz to, bo ktoś tak chce?


Poprawność polityczna to nie moja działa. Głośno i wyraźnie wyrażam swój głos w sprawach, które mnie dotyczą, które mnie poruszają, które uważam, że należy przedstawiać jak jest. Bez owijania w bawełnę, poprawności politycznej, dostosowywania się do mas i pod ich dyktando. O kampanii społecznej "Nie odkładaj macierzyństwa na później" będzie ten post i moim stanowczym TAK dla niej!
Nie mogę już dłużej słuchać i czytać komentarzy, mówiących o tym, że kampania uderza w wolność kobiet i narzuca im rodzenie dzieci, bo niby tylko do tego są stworzone. Rozumiem i znam wyniki badań, które mówią, że choć społeczeństwo coraz lepiej wykształcone, to iloraz inteligencji leci na łeb, na szyję. Rozumiem, że dla wielu ludzi, szczególnie tych wkurzonych kobiet, taki stan rzeczy może być wytłumaczeniem ich pieniactwa.
Kampania "Nie odkładaj macierzyństwa na później" to kampania SPOŁECZNA- NIE polityczna. Stworzona przez Fundację Mamy i Taty. Sama Fundacja przedstawia misję tej kampanii w taki sposób:

Chcemy w tej kampanii:
  • przedstawić macierzyństwo jako szczególną wartość. Nie jako obowiązek czy opresję, ale naturalne pragnienie wielu kobiet, które współczesny świat mocno ogranicza.
  • osadzić antykoncepcję hormonalną w kontekście w jakim rzadko pojawia się w dyskursie publicznym. Nie jako źródło wolności, ale jako narzędzie opresji wobec pragnienia bycia mamą.
  • wywołać debatę na temat macierzyństwa jako coraz trudniej dostępnego dobra społecznego i niezaspokojonego pragnienia wielu współczesnych kobiet.
  • wzbudzić refleksję nad rozbudzanymi przez konsumpcyjny styl życia aspiracjami, wśród których coraz częściej synonimem sukcesu osobistego jest pozycja zawodowa, zamożność, samorealizacja zaś macierzyństwo bywa postrzegane jako przymusowa przerwa w dążeniu do owych celów.
Intencje czyste i piękne!
Szokujące jest to, że wiele kobiet zobaczyło i usłyszało w tej kampanii rzeczy, których tam po prostu nie ma:
-Każda kobieta ma obowiązek być matką,
-Olej wszystko, zostań matką,
-Nic poza macierzyństwem nie ma być dla Ciebie ważne,
-Musisz wybierać- albo kariera, albo macierzyństwo.
TEGO W TEJ KAMPANII NIE MA!



Każdy decyduje sam i wyznacza sobie priorytety. Urodziłam pierwsze dziecko w wieku 19 lat, drugie w wieku 30. W wieku 19 lat, gdy zdecydowałam się na macierzyństwo, był to mój świadomy wybór! Pragnęłam dziecka jak niczego innego na świecie. Instynkt był tak silny, że nie miałam zamiaru oglądać się na nic i nie słuchać nikogo. A głosy były i to jakie:
- Za wcześnie, pokończ szkoły, dorób się czegoś...
-Odbiło ci, po co ci teraz dziecko?
-Bez sensu i co ty z tym dzieckiem zrobisz?
-Kaprys gówniary...
-Skrócisz sobie niepotrzebnie dzieciństwo...
W dupie miałam te głosy. Z całego serca i duszy chciałam urodzić dziecko- syna. Urodziłam syna, miałam siły i chęci, by z nim się bawić, opiekować się nim, a przy okazji kończyłam szkoły z wyróżnieniem. Posiadam 7 certyfikatów, dających mi 7 różnych zawodów. Gdy Patryk miał 3 lata zwiedziłam Barcelonę, z paszportem- wtedy nie byliśmy w UE. 2 lata później spędziłam Sylwestra na Gran Canarii. Nie okradałam dziecka, nie okradałam z niczego siebie. Dokonywałam wyborów w zgodzie ze sobą. Spełniałam swoje oczekiwania- jestem czarną owca i dobrze mi z tym! Jestem szczęśliwa!
Drugiego syna urodziłam w wieku 30 lat, mniej chęci, mniej sił, a właśnie teraz najbardziej ich potrzebuję. Dlaczego? Przeczytaj post Jak to jest być matka autystyka? i Moda na autyzm?

Badania, badania i jeszcze raz badania:
Socjologowie twierdzą, że najmocniej napięcie między macierzyństwem a pracą odczuwają kobiety między 35. a 44. rokiem życia. – Chcą dać swoim dzieciom to, czego same nie miały. Ale nie mają się kogo poradzić, jak to zrobić, bo ich rodzice, dziadkowie ich dzieci, zupełnie nie rozumieją tych problemów. Oni puszczali dzieci do szkoły z kluczem, nie przejmowali się drobiazgami – tłumaczy Małgorzata Sikorska.
Mam 38 lat i nie odczuwam żadnego napięcia między pracą a macierzyństwem. Mój starszy syn ma 18 lat, młodszy 8. Nie muszę spinać się jako pani prezes karmiąca cycem, w obrzyganej przez niemowlaka bluzce, która powinna być biała. Odczuwają najbardziej kobiety między 35 a 44 rokiem życia, bo decydują się na dzieci w takim właśnie wieku. Nie mają tylu sił, chęci, a wypada w końcu mieć dziecko. O takich kobietach jest ta kampania. O kobietach, które nie słuchają swojego instynktu, nie żyją w zgodzie ze sobą i naturą, tylko biorą udział w spełnianiu oczekiwań mas i otoczenia, a potem żałują. Żadna kobieta nie musi wybierać między czymś a czymś, bo może mieć i to i to! Takie to trudne do zrozumienia?! Skąd wiemy, ja i Fundacja Mamy i Taty, że żałują? Bo nam to mówią, bo z takimi kobietami pracujemy! Kampania cholernie potrzebna, bo takich kobiet jest mnóstwo. W wieku 20-25 lat mają silny instynkt macierzyński, ale go tłumią, bo mrzonki- synonimy szczęścia są ważniejsze! Dziś, żeby być cool to trzeba robić kasę, budować domy i rodzić dzieci wbrew naturze i instynktowi w wieku 35-45 lat. 
Ta kampania nie mówi o niczym innym, jak o tym, by żyć w zgodzie ze sobą i nie odkładać swoich pragnień na później, bo może być za późno!




Karolina 40 lat. Pierwsze dziecko wyskrobała, bo było za wcześnie. Pewnie, że chciała mieć dziecko, ale to jeszcze nie była ta właściwa pora! Gdy zdecydowała się, że to jest ta pora, choć wcale nie zdecydowała o tym pod wpływem pragnienia, instynktu tylko pory właśnie, okazało się, że sorry- dzieci mieć już nie będziesz, bo jesteś bezpłodna. Byłaś i już nie jesteś! Dzisiaj Karolina ma ogromne poczucie winy i nie może sobie wybaczyć, że wtedy, gdy w sumie pragnęła i mogła urodzić dziecko, pozbyła się go. Ratuje się tym, że teraz przygarnia do swojego domu wszystkie dzieci w potrzebie- została wraz z mężem, rodziną zastępczą, no i niezliczoną ilością zwierząt w potrzebie. I nie jest wcale szczęśliwa. Rozmawiałam z nią osobiście, znam ją osobiście i takich kobiet jak ona znam mnóstwo. Z takimi kobietami rozmawiam i pomagam im, choć mam ochotę powiedzieć im prosto w twarz- sama jesteś sobie winna. Nie słuchałaś siebie tylko rodziców, szefostwa, koleżanek i dokonałaś ich wyborów. Straciłaś TY!
Magda, z którą przeprowadziłam wywiad- ukaże się w przyszłym tygodniu- pracowała w korpo. Dziś jest freelancerką z trójką dzieci. Przestała na czas słuchać "życzliwych" i zaczęła żyć w zgodzie ze sobą, a decyzje podejmować po rozmowach z najbardziej zainteresowanym- jej mężem. Powiedziała mi, że odejście z korporacji i wsłuchanie się, a następnie życie w zgodzie z samą sobą, to najlepsze co w życiu zrobiła. Jest mega szczęśliwa.
Kobiety, które ja znam to nie biedne szare myszki, które nie mogą mieć dzieci, bo bieda im na to nie pozwala tylko takie kobiety jak Wioleta, która z mężem pod Gdańskiem kupili dom 800 m. kw i by się nawzajem znaleźć dzwonią do siebie na komórki. To nie kit ani żaden żart. Byłam w tym domu! Pytam, po co Wam taki wielki dom? Zawsze chcę poznać intencje i czym ludzie kierują się dokonując takich, a nie innych wyborów. Gdy je zadałam oboje spojrzeli na siebie, potem na mnie, potem znów na siebie i w końcu mąż zapytał Wioletę- no właśnie, po co my go kupiliśmy? Nastała cisza, bo żadne z nich tak na prawdę nie wiedziało, po co kupili taki dom. Znaczy wiedzieli, ale to nie były intencje płynące z ich wnętrz, wynikające z ich własnych pragnień i tym pytaniem dałam im po prostu do myślenia. 

Badania, badania, badania:

Przeprowadzone wieloletnie badanie przez pielęgniarkę na oddziale paliatywnym wśród osób, którym pozostało kilka tygodni lub miesięcy życia. Czego żałowali?
1. Zbyt ciężko i długo pracowali, zaniedbując inne sfery życia.
2. Żałowali, że nie mieli odwagi, by żyć w zgodzie ze sobą, a nie tak jak oczekiwali od nich inni.
3. Nie mieli odwagi wyrazić swoich prawdziwych uczyć.
4. Zaniedbanych relacji, nie poświęcili wystarczająco czasu swoim przyjaciołom.
5. Ograniczali się i sami sobie nie pozwolili być szczęśliwym. 

Kilkanaście lat badań, spisanych, opublikowanych i stale powtarzające się odpowiedzi na jedno pytanie: czego żałujesz u schyłku swego życia. Ciekawe dlaczego nie ma tam nic z materialnych rzeczy? Żałuję, że nie kupiłem Tv Full HD. Żałuję, że nie zobaczyłem Nowego Jorku. Żałuję, że całe życie mieszkałam na wynajmowanym. Bo to najzwyklej w świecie nie jest ważne! Ważne jest słuchać samego siebie, wiedzieć czego się chce i dokonywać tego. Mieć gdzieś, zupełnie jak ja, "życzliwych"- ich zawsze możesz pozbyć się z życia i zastąpić ludźmi, którzy odbierają na tej samej fali co ty. Pamiętać, że wcale nie trzeba wybierać- albo to, albo to, bo można mieć i to i to! Nigdy nie zapominać, że obowiązkiem każdego człowieka jest zadowolić siebie, bo to ze sobą trzeba żyć do końca życia. 
Kampania piękna i bardzo potrzebna! Znam osobiście wiele kobiet z tego filmu. Płaczących i mówiących- żałuję. Ja niczego nie żałuję. Chciałam mieć dzieci, więc nie walczyłam z instynktem, z samą sobą, nie słuchałam otoczenia tylko dokonałam wyboru w zgodzie ze sobą. Dzieci wcale nie przeszkadzają w robieniu kariery, budowaniu domu, a wręcz przeciwnie. Są mega dużym motywatorem. Kobiety dzięki macierzyństwu podejmują się wielkich rzeczy, dostają powera i nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Sama jestem tego przykładem, gdy jako bezdomna, bezrobotna własnymi rękoma wybudowałam dom!
Cały mój blog jest przesiąknięty przesłaniem, by żyć w zgodzie z samym sobą i że nie ma rzeczy niemożliwych. Jedyne przeszkody to te, które sami stawiamy sobie we własnych głowach.

Tym samy po raz ostatni zajęłam stanowisko i głos w sprawie kampanii SPOŁECZNEJ "Nie odkładaj macierzyństwa na później"

Pozdrawiam
Vika

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka