Inspiracje, motywacje, prezenty!












Książka, od której wszystko się zaczęło...


W 1994 roku, gdy miałam pełne 16 lat, a do 17 brakowało mi kilku miesięcy, zmarł tragicznie mój wujek, ojciec chrzestny (piszę to nie ze względu na religijność, ale na to, że kiedyś z rodzicami chrzestnymi miało się jakoś inną więź- większą). Był jak kumpel, miał dopiero 33 lata, bywał u nas w domu przez wiele lat, codziennie. Ta śmierć wywarła na mnie ogromną traumę i doznałam strasznej straty. Żadna przedtem, ani potem, niczyja śmierć nie spowodowała we mnie takiego wstrząsu jak ta.
To wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że to co oczywiste wcale nie jest oczywiste i wystarczy chwila, by przestało istnieć. Ta śmierć dokonała ogromnych zmian w moim życiu emocjonalnym i mentalnym. Przez ponad rok codziennie chodziłam na grób wujka i gadałam z nim. Rozmowa wyglądała tak, że stałam albo kucałam nad grobem i na głos prowadziłam swój monolog, czasem milczałam, czekając na odpowiedź, która nie przychodziła. Tak mi się wtedy wydawało, bo oczekiwałam ludzkiego głosu, głosu wujka. Tymczasem odpowiedzi przychodziły w postaci głosów w mojej głowie (zapewniam Cię, że nie mam schizofrenii) jako dialog wewnętrzny. Nikt z mojej rodziny nie wie, myślę, że nikt nie wie prócz mnie, że tamte rozmowy (czasem ku przerażeniu zbłąkanych na cmentarzu widzów) były najlepszą i najważniejsza terapią w moim życiu. To wtedy dotarło do mnie, że można żyć inaczej. Nie trzeba się godzić na rzeczy, których nie chcemy i tak na prawdę wszystko zależy od nas samych. Tak jak śmierć mojego wujka. Zaczęłam się zastanawiać nad sensem ludzkiego istnienia, na światem- jaki jest i po co on w ogóle jest. Nie rozmawiałam o tym z nikim, bo 17latka rozważająca nad sensem istnienia wywołałaby tylko śmiech lub politowanie. Gdy w wieku 40 czy jeszcze lepiej u schyłku życia w wieku 80 lat, prowadzisz takie rozmyślania, jest to normalne. W wieku 17 lat normalne jest  imprezować i kochać się w piosenkarzu czy aktorze. Ja byłam zawsze dziwna, ale kocham w sobie tą dziwność. Ona powoduje, że widzę, słyszę i czuję więcej niż przeciętny Kowalski. Dzięki niej jestem świetnym terapeutą i pisze o trudnych tematach z lekkością, ale nie pozbawioną powagi i szacunku sytuacji. Ta dziwność spowodowała, że pisałam wiersze, książki, opowiadania i przez całe życie towarzyszyła mi ponad przeciętna wrażliwość, przez którą czasami trudno mi żyć i popadam w depresję- głównie wtedy, gdy spotykam się z niesprawiedliwością i wcale nie wymierzoną we mnie, ale innych, przede wszystkim dzieci. 
Ta dziwność doprowadziła mnie do śmiałego zadawania pytań i szukania odpowiedzi. Zadałam tysiące pytań:
1. Po co istniejemy?
2. Kto stworzył i po co ten świat?
3. Czy mamy jakąś misję do spełnienia?
4. Czy jesteśmy tylko zwierzętami, które mają jeść, spać i się rozmnażać?
5. Co czeka nas po śmierci?
6. Od kogo zależy to czy jesteśmy zdrowi, szczęśliwi, bogaci, spełnieni...?
I wiele więcej. Na niektóre z nich znalazłam odpowiedź, na inne nie i wole by bez odpowiedzi pozostały. Od tamtej pory zaczęłam patrzeć inaczej na świat i ludzi. To był trudny okres i trwa do dzisiaj, bo moje postrzeganie rzeczywistości ma zaledwie 10% ludzi na świecie i nie ma w nich moich najbliższych. Może z tego powodu jestem czarną owcą... Zauważam pewną inność na szczęście w moim mężu i dzieciach- mam nadzieję, że w swoim małym świecie nie jestem sama...
Podczas tych rozmów na cmentarzu padły tysiące pytań, ale też takie, gdzie szukać odpowiedzi. Zaczęłam być jeszcze lepszym obserwatorem- obserwowałam przyrodę, ludzi, uczyłam się różnic między kobietami a mężczyznami. Przyglądać się zachowaniom dzieci i szukać czasu, w którym następuje zmiana w dorosłych- jęczących, nie cieszących się z niczego, wiecznie chcących więcej, nie robiąc niczego. Zaczęłam chodzić po antykwariatach i szukać książek, których nie można było znaleźć w bibliotekach szkolnych czy miejskich. Nie chciałam czytać poezji, bo sama ją pisałam (namiętnie czytałam za to Leśmiana- uwielbiam go) chciałam czytać i uczyć się od ludzi, którzy wiedzą jak żyć, co robić by być szczęśliwym, zdrowym, bogatym, dokonywać zmian, odnosić sukcesy, kochać i być kochanym, umieć pokonywać przeciwności i otrząsać się z porażek. Moje życie było do bani, przemoc, alkohol, ale wiedziałam, że przecież można żyć inaczej tylko nie wiedziała jak tego dokonać. Nikt mnie nie nauczył, miałam złe wzorce, kiepskich nauczycieli. I właśnie wtedy trafiłam na książkę: Możliwe niemożliwego Prentice Mulforda.
Zdjęcie pochodzi z tej aukcji
Dokładnie tak wyglądała. Autor urodził się w 1834 roku. Pisana jest trudnym językiem i przedstawia typową amerykańską mentalność. Ciężko mi się ją czytało, ale przeczytałam ją raz i drugi. Od 16 roku życia też zaczęłam czytać Biblię. To co nauczyła mnie ta książka, jest powtarzane w wielu wcześniejszych i późniejszych publikacjach. Trąbią o nich wszystkie święte księgi tego świata. Mówili o tym już Majowie, potem Jezus i jemu podobni, co żyli przed nim i po nim. Piszą o tym również mądrzy Polacy jak choćby Ania Kęska w książce- Jak stać się szczęśliwym człowiekiem? Te 10 % ludzi, które poznały tajemnicę jak żyć. A wszystko sprowadza się do jednej oczywistej i prostej jak drut zasady: to tylko od nas zależy!
Jestem przekonana, choć jeszcze o tym nie wiemy, jak ludzie kiedyś nie wiedzieli, że Ziemia jest okrągła, że zależy od nas również data naszej śmierci.




Na koniec cudowna teoria mojego męża (jestem przekonana, że tak jest, ale nie jestem w stanie teraz tego udowodnić- wiara nie potrzebuje dowodów): to, że jest już oczywistym i naukowo udowodnionym, że w naszej głowie żyję: rodzic, dziecko i dorosły, nie trzeba nikogo przekonywać. Można o tym przeczytać w Internecie i wielu psychologicznych książkach. Mój mąż ostatnio zachwycił mnie swoją teorią, że trójca święta wyznawana w chrześcijaństwie nie jest niczym innym jak tymi 3 postawami z naszej głowy. Dla mnie wszystko się zgadza, choć nie należę do żadnego wyznania, sekty czy kościoła. Czytam Biblię od 22 lat i uważam za jeden z najlepiej napisanych poradników życia. 
Zachęcam do przeczytania wywiadu z moim mężem- Nigdy nie jest za późno na zmiany- Tomasz
PS. Tak wiem, jestem dziwna :)


Pozdrawiam
Vika

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka