Inspiracje, motywacje, prezenty!












Jak to jest być mamą autystyka?


Czasem zapominam, że mój Oli ma autyzm. Przeważnie wtedy, gdy jego zachowanie przez dłuższy czas nie odbiega od zachowania typowego ośmiolatka. Są jednak chwilę, gdy jak piorunem porażona jestem jego autystycznymi dziwactwami czy zachowaniami, a wtedy dobrze sobie przypomnieć, że on ma autyzm. Dzięki temu, że od 2 do 6 roku życia włącznie był pod opieką IWRD w Gdańsku, przez większość czasu Oli jest zwykłym chłopcem, ale autyzm to podstępna dysfunkcja i trzeba zawsze o tym pamiętać.

Jakiś czas temu podczas zabawy z Benem naszym sąsiadem, Oli został niechcący uderzony w buzie kijem. Nic się nie wydarzyło, ból był znośni, nie lała się krew. Oli wszedł do domu, poszedł do kuchni, a potem wrócił na podwórko. Jako rodzice autystyka zawsze i wszędzie, bez względu na jego wiek, musimy mieć oczy dookoła głowy. Mój mąż wyszedł za Olivierem, żeby zobaczyć co on robi, bo jego wejście do kuchni i potem wyjście na zewnątrz wzbudziło nasza czujność. Niby nic, wszedł, wyszedł, ale...
Oli wziął nóż do smarowania chleba, wyszedł z nim do Bena i powiedział: chciałeś mnie zabić, to ja teraz muszę się bronić. Dla autystyka zwykłe rzeczy i sytuacje są abstrakcyjne, a co dopiero te na prawdę abstrakcyjne jak śmierć. Jak wytłumaczyć takiemu dziecku, że nikt nie chciał go zabić, a wypadki zdarzają się często? Bywa to trudne kiedy ma się dziecko zdrowe, choć ośmiolatkowie zaczynają rozumieć wiele abstrakcji. Dla Oliviera nic nie jest łatwe, dla nas tym bardziej.



Dwa dni temu Oli na moja odmowę zareagował tak agresywnie i porywczo, że aż nas zatkało. Już dawno nie było takich akcji, a ta wprowadziła nas w konsternację i wymusiła znów przypomnienie sobie, ze Oli to autystyk. Oli zaczął rzucać we mnie przedmiotami, które miał pod ręką. Ciężkim, ceramicznym kubkiem, segregatorami, długopisem, co tylko miał w zasięgu. Udało mi się za każdym razem uchylić, ale Oli podszedł i zaczął okładać mnie pięściami.



Matka autystyka czasami jest pobita, czasami otrzyma cios w głowę jakimś przedmiotem, a nawet zostanie zaatakowana nożem. I ni cholery nie ma mowy tutaj o złym wychowaniu, bo autyzm to przede wszystkim agresja i autoagresja. Po takich akcjach, gdy Oli się uspokoi, potrafi wyzywać się i samemu tłuc po głowie swoimi pięściami. Chce się ukarać za swoje niewłaściwe zachowanie. Po fakcie on wie, że źle zrobił, jest mu wstyd, że zareagował nieadekwatnie, za silnie, za impulsywnie. Nie zmienia to faktu, że w tych szałach, on nie jest w stanie panować nad sobą i nikt ani nic nie jest w stanie wyeliminować tych zachowań całkowicie. Autyzm jest nieprzewidywalny i bardzo niebezpieczny. Właśnie ze względu na takie zachowania. Okres dojrzewania, który mamy dopiero przed sobą, gdy hormony buzują w ciele młodych ludzi i ogarnia ich bunt, jest najgorszym momentem w życiu autystyka i jego rodziny. On i bez tej burzy hormonów i ciągłego stawania okoniem, nie radzi sobie z emocjami i reakcjami, więc gdy dochodzą dodatkowe czynniki, życie staje się bardzo niebezpieczne.
Bezsilność wielokrotnie towarzyszy podczas wychowywania autystyka i trzeba umieć sobie z nią radzić. Poczucie winy, gniew, zniecierpliwienie- to nieodłączne elementy nastrojów matki autystyka. Nie jestem wyjątkiem. Jeśli masz dziecko autystyczne lub znasz rodzinę, w której jest dziecko autystyczne, to wiesz o czym mówię.



Macierzyństwo z takim dzieckiem jest trudne, ale nie trudniejsze niż życie autystyka. Przechlapane mają dwie strony, a brak empatii i wiedzy na temat tej dysfunkcji, wcale nie pomaga. Nauczyłam się już dawno nie zwracać uwagi na wszystkich "mądrych" dookoła, a od prawdziwie mądrych po prostu się uczę. Uczę się jak dawać radę, jak się bronić, jak nie okradać siebie z przyjemności, odpoczynku i realizacji swoich planów, mając niepełnosprawne dziecko. Zachować równowagę, bo to, że jestem matką jest moim priorytetem, ale nie wyklucza bycie terapeutką, coachem, autorką ekursów i książek. Oli nie jest też jedynym moim dzieckiem i choć wymaga mega dużo uwagi i czasu, to na pewno nie kosztem starszego brata. Jestem też żoną i uwielbiam tą rolę. Lubię być kochaną i szanowaną, rozpieszczaną i mieć przy sobie bratnią duszę.
Z niepełnosprawnością dziecka da się żyć, a nawet żyć szczęśliwie. Jest to inne życie, wymagające większej organizacji, większej uwagi i dłuższego czasu, ale z cała odpowiedzialnością stwierdzam, ze o wiele bardziej wartościowe. Nie ma mowy o przejmowaniu się pierdołami czy uczestniczeniu w wyścigów szczurów- są ważniejsze sprawy niż dopasowanie się do schematów i wymagań mas.

Pozdrawiam
Vika

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka