Inspiracje, motywacje, prezenty!












Trudne decyzje, które mogą uwolnić nas od koszmaru.


Każdego dnia, każdy z nas podejmuje setki małych i większych decyzji. Co zjeść, w co się ubrać, którą drogę wybrać?... Nawet te drobne decyzje o wyborze jedzenia czy drogi do szkoły/pracy mogą mieć ogromny wpływ na nasze życie, ale są decyzje bardzo trudne, które trzeba podjąć, by ocalić życie lub zdrowie. Nie, nie będzie mowy o zdrowych dietach, czy porzucaniu nałogów. Będzie o rozstaniach. Trudnych, ale koniecznych.
Dwukrotnie rozwodziłam się. To były bardzo trudne decyzje, ale bardzo konieczne. Nie chodziło o to, że nie umieliśmy się dogadać i wystarczyłaby terapia małżeńska, by to zmienić. Chociaż udział w takiej terapii muszą wyrazić dwie strony, a z tym często bywa trudno. W naszym wspólnym życiu dominowała przemoc, a na nią nikt nie może się godzić.
Kiedy mówi się o przemocy, zazwyczaj w głowie pojawia się bicie i wyzywanie, ale oprócz przemocy fizycznej i psychicznej, jest jeszcze choćby przemoc seksualna i ekonomiczna. Jeśli wydaje Ci się, że gwałty w małżeństwie są niemożliwe, to się mylisz. Strasznie duża ilość mężatek, jest gwałcona przez swoich mężów. Nie musi dochodzi do bicia i szarpania, gdy dochodzi do gwałtu. Są to też takie sytuacje, w których mąż w nocy, gdy śpisz, wkłada Ci narzędzie i robi swoje. Jeśli się przebudzisz i sprawia Ci to przyjemność to ok, ale jeśli budzisz się i ostatnią rzeczą na jaką masz ochotę to wtargnięcie w Ciebie bez żadnego przygotowania, to już gwałt. W małżeństwach zdarza się często branie kobiety, jak zwykła rzecz. Jest to upokarzające, wiąże się z bólem zarówno psychicznym, emocjonalny, ale także fizycznym, spowodowanym natarciem, itd.


Drugim rodzajem przemocy często spotykanym w małżeństwie jest przemoc ekonomiczna. Wydzielanie bardzo drobnych sum pieniędzy kobiecie, z którą ma się wspólnotę majątkową. Nie dopuszczanie jej do konta, kontrolowanie wszystkich, nawet najdrobniejszych wydatków. A jeszcze gorzej, nie zostawianie jej pieniędzy na zakupy, kiedy samemu ma się zawsze dostęp do pieniędzy. Bywa tak, że kobieta i dzieci nie mają co jeść, lodówka pusta, bo mężczyzna jada na mieście, a jak on najedzony, to reszta się nie liczy. 
Ofiary jakiejkolwiek przemocy mają obniżone poczucie własnej wartości,  Z czasem uczą się też bierności i godzenia na taki stan rzeczy. Ważne by miały odpowiednią pomoc i psychologiczną i prawną. Te decyzje o rozstaniach są trudne. Kobiety często poprzez zachwianie swojej osobowości, wiary we własne możliwości, uważają, że na nikogo innego nie zasługują. Smutna, bolesna prawda. Oprawcy przez lata robią wszystko, by całkowicie uzależnić kobietę od siebie. Kobiety często mówią, że powodem braku odejścia są pieniądze. Nie będą miały gdzie mieszkać, ani za co żyć. Z drugiej strony, gdy im się zapewni dach nad głową i pieniądze na życie i tak wracają do swoich katów. Oczywiście nie wszystkie. Te kobiety, które wykrzeszą w sobie trochę siły i odwagi, odchodzą, podejmując najwłaściwszą decyzję. A sił im często brakują, bo tracą je na walkę ze swoim oprawcą.


Takie toksyczne i niszczące relacje mają miejsce także między rodzeństwem, rodzicami i dziećmi. I nie chodzi o bicie się rodzeństwa, gdy mają po kilka lat, czy bicie małego dziecka przez rodziców. Takie trujące relacje trwają nawet wtedy, gdy osiągamy dorosłość. Sama jestem uwikłana w takie relacje z bardzo bliskim osobami z rodziny. Odległość, która nas dzieli pozwala na oddech od tego koszmaru. Trudno podjąć decyzję o zerwaniu kontaktów z matką, bratem czy ciotką. Czasem jednak trzeba i takie relacje mocno ograniczyć albo zerwać kontakt. 
Rozwody, ograniczenie lub zerwanie kontaktów z najbliższą rodziną to bardzo trudne decyzje, które jednak czasami mogą uratować nam życie.
W Polsce za znęcanie się nad członkami rodziny grozi odpowiedzialność karna. Jednak oskarżenie wpływa z powództwa osobistego. W UK, takie oskarżenie jest kierowane z urzędu. Ofiara nie ma nic tu do powiedzenia, skoro sama nie umie zadbać o swoje bezpieczeństwo, zdrowie i życie. Osobiście uważam, że jest to o wiele lepsze rozwiązanie prawne, szczególnie patrząc na mentalność ofiar przemocy. Nie mam ochoty pisać doniesienia do prokuratury na najbliższych z mojej rodziny (nie chodzi o męża i dzieci), ale nie godzę się na dalsze znęcanie się nade mną. Jeśli stale spotykasz się z aktami przemocy wobec Ciebie, to nawet jak będziesz najbardziej asertywną, pewną siebie i świadomą siebie osobą, nie udźwigniesz tego na dłużą metę. To jak walka z wiatrakami. To jak picie trucizny i powtarzanie sobie: nic mi nie będzie, to na mnie nie działa. Każdy z nas ma jakąś odporność. osobiście nie należę do osób przewrażliwionych, przynajmniej na swoim punkcie. Mam nadwrażliwość na wszystko co związane z dziećmi. Nie boję się hajterstwa, nie ruszają mnie wyzwiska, nawet najgorsze. Jedyne, na co nie mam odporności, to odwracanie kota ogonem i oskarżanie ofiary, że to ona jest zła. Usprawiedliwianie katów i wmawianie, że ofiara jest czemukolwiek winna. To tak, jak w przypadku gwałtów. Kobiety są winne, bo kuszą, noszą kuse wdzianka itd. Tymczasem moja koleżanka została zgwałcona w samo południe, będąc ubraną w czarny płaszcz do kostek. Być może gwałciciela właśnie długie, czarne płaszcze tak kręciły, że nie potrafił zapanować nad swoją żądzą (sarkazm).


I kiedy patrzę z perspektywy swoich doświadczeń to mimo, że rozwody to były bardzo trudne decyzje, to te, które trzeba podjąć w przypadku rodziców czy rodzeństwa są jeszcze trudniejsze. Współmałżonka wybieramy sobie sami, rodziców i rodzeństwa nie. A czasem by chronić siebie, trzeba, takie właśnie bardzo trudne, decyzje podjąć. 
Nie mam gotowej recepty dla ofiar przemocy, jak podjąć decyzję i konsekwentnie się jej trzymać. kto nie doświadczył, tak na prawdę guzik wie. Nawet wtedy, gdy jest terapeutą i bardzo dużo się nauczył. Wiem jedno: nie godzę się na jakiekolwiek przejawy przemocy wobec mnie. Jeśli ochrona siebie będzie związana z urwaniem kontaktów czy ich ograniczeniem, taką właśnie decyzję podejmę. Za bardzo siebie szanuję, by pozwolić się kopać. Smutne, gdy trzeba rozstać się z tak bliskimi osobami. Pamiętaj jednak, że w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz. Nie zmusisz nikogo do bycia dobrym i miłym człowiekiem.

Pozdrawiam
Vika

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka