Inspiracje, motywacje, prezenty!












Lastweek. Pobyt w Polsce, zerwane więzi, dekoracje z czekolady i wielkie zmiany.


Powinien to być last3weeks, bo ostatni lastweek pojawił się 3 tygodnie temu. 30 marca wyjechaliśmy na tydzień do Polski, ale pobyt przedłużył się do 10 kwietnia. Przez ten czas nie ćwiczyłam ani z Mel B, ani z Chodakowską. |Olałam, ale poprzednie efekty nie zniknęły. Podsumowanie mizernego miesiąca ćwiczeń za dwa dni. Pomierzę się, poważę, zrobię bezwstydne fotki. To nie był zdecydowanie sumienny miesiąc. 
Do Polski jechaliśmy autem, ale to ostatni raz kiedy przemierzam prawie 3 tyś. km osobowym autem. Masakra. 9 miesięcy pobytu w UK zweryfikował bardzo nasze różne znajomości i relacje. Od tych rodzinnych, przez przyjacielskie po zwykłe koleżeńskie. Mój bungalow pozostawiłam pod opieką i do dyspozycji przyjaciół. Niektórzy z nich mieszkają w blokach i mieli okazję korzystać z naszego garażu, domu i ogrodu. Nie mam nic przeciwko. Daleka jestem od polskiej mentalności psa ogrodnika: sama nie mam, drugiemu nie dam. Mój przyjaciel Dominik zaopiekował się domem i naszymi psami. Nie miałam wątpliwości co do jego zaangażowania i uczciwości w naszą przyjaźń. W opiece nad domem pomagała mu moja przyjaciółka Asia, która korzystała z naszego domu i go zagraciła, za naszym pozwoleniem, ale wszystko uporządkowała i tym samym zdała egzamin na partnera w przyjaźni :) Asia też zaadoptowała naszych 5 kotów! Niestety z rodziną było gorzej. Moja najmłodsza siostra zerwała z nami kontakt, nie przywitała się, nie odezwała przez nasz cały pobyt i ogólnie miała nas gdzieś. Dlaczego tak postąpiła w poście Jak suka nie da, to pies nie weźmie? 



To, że płynie w nas ta sama krew, nie znaczy wcale, że jesteśmy sobie bliscy. Od lat to od obcych zupełnie ludzi w sensie więzi krwi, płynie do mnie miłość, szacunek, pomoc, zaangażowanie, chęci, wyrozumiałość i wspólne fale, na których odbieramy. Niestety w Polsce nie ma tradycji pielęgnowania więzi rodzinnych, a rodzina poza mężem/żoną i dziećmi nie jest podstawową wartością. Rodzice uczyli nas byśmy zawsze trzymały się razem, tego uczyli ich rodzice, ale ani rodzeństwo moich rodziców, ani my nie trzymamy się razem. Rodzina kiedyś się rozpadła i trudną szukać tutaj jakiś ścisłych więzi. Największą więź mam ze swoja starszą siostrą, ale i ona ulega rozluźnieniu. Z powodu odległości, z powodu samorozwoju.  W momencie pojawienia się w życiu dorosłych ludzi współmałżonków i dzieci, rodzeństwo i rodzice powoli przestają istnieć. Każda strona związku ciągnie w swoją stronę, tak jakby nie było można żyć dobrze w większej rodzinie. To zupełnie tak samo, gdy matka albo ojciec, gdy ich syn się żeni lub córka wychodzi za mąż rozumuje, że traci dziecko,a  nie zyskuje kolejnego członka rodziny. Chore, głupie i takie polskie. Tak czy siak to my decydujemy z kim utrzymujemy więzi i każdy związek wymaga zaangażowania i chęci obu stron. Nic na siłę. Wyrosłam już z dyplomatycznych, grzecznościowych wizyt, bo wypada. Szkoda mi na to czasu i energii. jestem niezależna a to daje mi wybór, wybór zaś to wolność. 
Do Polski pojechaliśmy głownie z powodu interesu. Pojechałam osobiście złożyć propozycję odkupienia mojej części nieruchomości współwłaścicielce. Propozycja została przyjęta a ja jestem szczęśliwa. Mój dom dał mi schronienie i niezależność, gdy byłam bezdomną bezrobotną. o tym możesz przeczytać w poście Dlaczego bloguję. Wymeldowaliśmy syna, by prokurator odczepił się od niego. za co prokurator ściga mojego syna w poście Polityką się nie interesuję.  Dużo było szumu wokół sprzedaży nieruchomości, ale w ostatni dzień podpisałam umowę przedwstępną z kupującą. teraz czekam na pieniądze, a potem zakup domu w górach, a przynajmniej bardzo blisko nich :) W ciągu najbliższych 2 miesięcy czekają nas ogromne zmiany i mega duże przedsięwzięcie logistyczne. Mieszkając prawie 3 tyś km od Gdańska, muszę sprzedać jeden dom, kupić drugi, a także przewieźć 2 domy- ich zawartość na południe Polski- 600 km.
Poza tym cały wolny czas spędzaliśmy z naszymi przyjaciółmi. Znaczy naszą przyjaciółką Asią i jej mężem, którego nie nazywam przyjacielem, ale go lubię. Ogólnie w czwórkę trzymamy się razem, miewamy różne wspólne plany, czasem wspólnie robimy jakieś interesy. A to wszystko wymaga zaufania, które z cała pewnością do siebie mamy. Asia to taka prawdziwa mamuśka, gospodyni w dobrym tego słowa znaczeniu. Uwielbia gotować i karmić, a my chętnie dajemy się jej pod tym względem rozpieszczać. 
Dzisiaj na FB obejrzałam film przedstawiający sposób tworzenia dekoracji czekoladowych. z cała pewnością najmniejszy problem z wykonaniem ich będą mieli tynkarze. Dlaczego? Zobacz sam/a.

video

Pozdrawiam i życzę trwałych więzi z odpowiednimi osobami.
Vika






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka