Inspiracje, motywacje, prezenty!












Fermin z Cienia Wiatru mówi moim językiem...


Przeczytałam Cień wiatru Carlos'a Ruiz'a Zafon'a. Nie będę bawić się w recenzentkę, bo i ambicji i kwalifikacji takich nie mam. Kto chce odszuka w Sieci i zaspokoi głód wiedzy, co to, po co i o czym to jest. Książka zainteresowała mnie dopiero gdzieś po środku swoich 516 stronic. Przebrnęłam przez nią dzięki Ferminowi- mojemu bohaterowi.Fermin- bezdomny były szpieg, który zostaje uratowany przez Daniela- syna księgarza. Wspólnie rozwikłują zagadkę tajemniczego gościa bez twarzy co to pali książki Caraxa. Od początku można się domyśleć kim jest ów tajemniczy diabeł bez twarzy, a książką, która ma owiać tajemnicą i do końca trzymać w napięciu, ogołocona z tej tajemnicy, staje się po prostu nudna. 


Jedna postać, która przykuła moją uwagę i nie zgubiła jej po drodze kolejnych stron, to własnie Fermin. Jego język jakże poetycki, uwodzicielski, sarkastyczny, bliski memu gustowi, sprawił, że przeczytałam książkę do końca, nie porzuciwszy ją, gdy wiedziałam jaki będzie koniec.
Fermin rzucił kilka prawd ponadczasowych, których cytaty zaznaczyłam zaginając róg książki. Za ten wyczyn niejeden antykwariusz dałby mi porządne baty, a i panie z biblioteki miejskiej Torquay tez nie będą zadowolone. Swoje książki opisuję na ich marginesach, podkreślam interesujące mnie cytaty czym się da, bo są moje i mi wolno. Książka to tylko zbitek kartek z miliardem liter i znaków. Książka, by zasłużyła na miano książki musi mieć treść i to nie byle jaką. Zupełnie jak dom, jest tylko ścianami, podłogą i dachem, a dopiero ludzie tworzą to co w domu najważniejsze- atmosferę.
Wracając do Fermina i jego mądrości, poniżej te co zaznaczyłam. Mam nadzieję, że kolejny Polak, który sięgnie po tą własnie książkę, znajdując zagięte rogi zastanowi się dlaczego te cytaty są tak ważne, a nie będzie tylko psioczył, że jakiś skurwiel zniszczył książkę...
Telewizja mój kolego, to antychryst i ośmielam się twierdzić, że wystarczą trzy lub cztery pokolenia, a ludzie nie będą wiedzieć, jak się samemu bąka puszcza, człowiek wróci do jaskiń, do średniowiecznego barbarzyństwa i do stanu zidiocenia, z którego pierwotniak pantofelek wyrósł już w okresie plejstocenu. Ten świat nie zginie od bomby atomowej, jak prorokują gazety, ale umrze ze śmiechu, ze strywializowania, z obracania wszystkiego w żart, na domiar złego w kiepski żart.
Co tu dużo gadać, gdy patrzy się obecnie w szklany ekran. Porzuciłam telewizję już dawno temu. Informacji szukam u niezależnych dostawców takich jak blogerzy, youtuberzy itd. Śmieszne? Dla mnie nie. Nie mam ochoty na wiadomości pełne manipulacji i propagandy. Nie mam ochoty na widok rzygających małolatów w kolejnym durnym telewizyjnym reality show. Nie mam ochoty oglądać prognoz pogody, bo one rzadko się sprawdzają, a jak chcę wiedzieć czy teraz ładnie czy brzydko to wychylam się przez okno. Jeszcze lepiej wychodzę na zewnątrz i już wiem. Nie potrzebuje miliona reklam podpasek, papierów toaletowych i odświeżaczy do wc, bo wiem jaki papier najlepiej podciera mi tyłek i które podpaski go mi nie odparzają. Telewizja ogłupia. Dowodem są takie kobiety jak Agnieszka- mieszkanka Malborka, która nie pracuje i całe dnie ogląda brazylijskie seriale, a potem w towarzystwie historie ich bohaterów przedstawia jako przeżyte przez nią samą. Dowodem na to jest, że pan Zenek co obejrzy w telewizji uznaje za prawdę biblijną:
To prawda, tak jest, mówili w telewizji
I choćby miliony dowodów na to, że ten materiał jest spreparowany i za grosz w nim prawdy, to prawda jest taka, że to ;prawda, bo w telewizorze jeden z drugim gadał...
Tak, wiem. Są tez wartościowe programy, ale zadziwiająco dużo czasu, ludzie spędzają na oglądaniu tych niewartościowych, jak choćby wiadomości czy reality show. 
To co dobre, każe na siebie czekać. Nie brakuje kogucików, którym się wydaje, że jeśli położyli rękę na babskim tyłku, a baba nie protestuje, to już ją mają. Nowicjusze. Serce niewiasty to labirynt subtelności, stanowiący wyzwanie dla szulerskiego umysłu prostackiego samca. Jeśli chce pan na prawdę zdobyć kobietę, musi pan zacząć myśleć jak ona, a rzecz pierwsza to zdobycie jej duszy. Cała zaś reszta, owo słodkie i miękkie odurzenie, które rozum odbiera i prawość, przychodzi samo.
Żeby kogoś zrozumieć, trzeba wejść w jego skórę. Jak jesteśmy różni, kobiety i mężczyźni, wiedzą wszyscy i dzisiaj nie trzeba już żadnych studiów i wymyślnych nauk, żeby o tym wiedzieć. Ciało kobiety można łatwo posiąść, choćby siłą. Można grać i bawić się jej pożądaniem, zdobyć jej miłość to większa sztuka. Życzę każdemu mężczyźnie, by zasmakował miłości kobiety, która kocha cała sobą i ma go za swego pana i władce, nie bynajmniej ze strachu czy wychowania, a z pragnienia.

Małżeństwo i rodzina są tylko i wyłącznie tym, co sami z nich czynimy. Bo inaczej stają się szopką hipokryzji. Rupieciarnią i gołosłowiem. Ale gdy jest w tym prawdziwa miłość, o której się nie gada i nie rozgłasza na wszystkie strony świata, którą czuć i którą się okazuje...
 Małżeństwo i rodzina są tylko i wyłącznie tym, co sami z nich czynimy. A to zdanie przede wszystkim i ono się tyczy wszystkiego w naszym życiu. Rodzicielstwo, dom, relacje, samochód, praca, biznes. Za wszystko co w naszym życiu jesteśmy sami odpowiedzialni. Dzisiaj, kiedy zewsząd słyszę głosy:
A po co się chajtać, skoro potem rozwód.
Wiesz, ja tam wolę się zabezpieczyć i tą intercyzę podpisać.
Dwukrotnie się rozwodziłam i trzykrotnie wychodziłam za mąż. Nigdy nie podchodziłam do tego w sposób, ze pewnie i tak się rozwiodę. To czym jest małżeństwo i jakie ono jest, zależy wyłącznie od ludzi, którzy je tworzą. Czasem trzeba się rozstać. Czy to jest powód do dumy. Absolutnie nie! To dowód, że gdzieś po drodze dało się ciała. Rozwód to przegrana. Ważne, żeby wyciągać na przyszłość z wszystkiego wnioski. Jeśli twoje małżeństwo jest do dupy, zastanów się co takiego robisz, ze ono takie jest. Wina zawsze leży po obu stronach. Dzisiaj zbyt dużo ludzi nie chce brać odpowiedzialności, a małżeństwo to odpowiedzialność. Rodzicielstwo to odpowiedzialność. Dom to odpowiedzialność. Biznes to odpowiedzialność.  Jeśli nie chcesz brać ślubu, bo i po co? potem, w razie czego, tylko szarpanie się po sądach, to co ty masz w głowie i sercu? Małżeństwo i rodzina są tylko i wyłącznie tym, co sami z nich czynimy
Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby była kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterię: to jego najczęstsze wcielenia. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. trzeba za nim ruszyć.

To dla tych, którzy pomimo 20, 30, 40, 50 lat życia wciąż wierzą w świętego Mikołaja czy inną wróżkę zębuszkę.   Nic samo nie przyjdzie, nic samo się nie zrobi. Mój mąż dzisiaj oglądał film jak spawać migomatem, bo musi pospawać rurę, ale po obejrzeniu tego filmu rura nie pospawała się, chociaż on już wie jak to zrobić. Trzeba ruszyć tyłek, zacząć działać, a wtedy otrzymamy zapłatę w postaci efektu. Zbyt często tez skupieni na duperelach, nie dostrzegamy szans jakie życie nam kładzie tuż przed nosem. Ktoś kto widzi, słyszy i czuje więcej, zazwyczaj sprząta nam taką okazję sprzed nosa. Przypomnij sobie ile okazji w życiu miałeś, których nie wykorzystałeś, a zrobił to ktoś inny. teraz ty sobie wspominasz: gdybym to ja wtedy.... No ale jednak nie ty.

 Dobrym ojcu? Tak. Takim jak pański. O mężczyźnie z głową, sercem i duszą. Mężczyźnie, który umie słuchać, prowadzić i szanować dziecko, a nie tropić w nim własne wady. O kimś, kogo syn będzie kochać nie tylko dlatego, że to ojciec, ale i podziwiać będzie ze względu na to, jaką jest osobą, o kimś, do kogo będzie chciał być podobny.
Jeśli jesteś ojcem, zastanów się czy jesteś kimś kogo chce naśladować twój syn/córka.  Jestem przekonana, że najpiękniejsze słowa, jakie może usłyszeć rodzic od swojego dziecka to:
Chcę być taki/taka jak ty.

Na koniec słowa Daniela, cytującego jego żonę:
Ja jestem optymistą i twierdzę, że to, co rośnie, spada, a co spada, pewnego dnia musi wrosnąć. Bea twierdzi, ze sztuka czytania powoli zamiera, że jest to intymny rytuał, że książka jest lustrem i możemy w niej znaleźć tylko to, co już nosimy w sobie, że w czytanie wkładamy umysł i duszę, te zaś należą do dóbr coraz rzadszych.
 książka jest lustrem i możemy w niej znaleźć tylko to, co już nosimy w sobie to samo tyczy się wszystkiego co czytamy, co słuchamy i na co patrzymy.

Pozdrawiam
Vika

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka