Inspiracje, motywacje, prezenty!












Tylko pięścią i krzykiem zdobywa się świat? To nie tak!


Zadziwiające się jak wiele pięknych i dobrych rzeczy tworzy się w ciszy. A krzyk? Krzyk jest potrzebny, choćby wtedy, gdy trzeba powiedzieć DOŚĆ! Rękoma można tak samo budować jak burzyć. Czasem trzeba zburzyć, choćby zagrażający życiu budynek, by w jego miejsce wznieść ten, co da schronienie. Masz rację, czasem trzeba dowalić. Dosłownie lub w przenośni. Wciąż uważam, że terapia szokowa ma największą skuteczność, a lizaniem po jaja, gdzie potrzebny wstrząs, życia się komuś nie uratuje. 
 Jeśli wyrosłeś w domu, gdzie krzykiem lub pięścią udowadniało się rację, możesz nie wiedzieć, że argumenty nie potrzebują krzyku. Wyłącznie sensowności i racji bytu. Argumenty rzeczowe, wartościowe, nie wyssane z palca, czy jeszcze gorzej, nie wzięte z dupy. Czasem krzyk jest potrzebny, wiedza o tym kibice, co swym krzykiem swych sportowych idoli podrywają do boju. Są jednak i takie sporty, jak choćby te z podnoszeniem ciężarów, w których krzyk byłby tylko przeszkodą. W chwili, gdy ciężarowiec cała swoją uwagę kieruje ku mięśniom, by udźwignęły ten nadludzki ciężar, krzyczenie stary do boju/jeszcze jeden/dasz radę mogłoby mieć straszne skutki. Wtedy warto zamknąć gębę.
W życiu jest tak, że łatwiej żyć w hałasie, bo cisza zbyt często wprawia w zakłopotanie. Ludzie myślą, ze zawsze trzeba coś odpowiedzieć, jakoś zareagować, coś z siebie, nawet mało sensownego wykrztusić. Jakby cisza nie była reakcją, tak wymowną, że mówić nic nie trzeba. Bo co powiedzieć osobie, która wróciła ze szpitala po amputacji nogi? Czy w takiej sytuacji nie wystarczy cisza? Kiedyś przesiedziałam tak z panią Anią. w ciszy przez 2 godziny, nad jej kikutem. Wszystko, co wtedy bym powiedziała, nie miałoby sensu. Słowa były zbyteczne, a brak nogi to shit. 
Kiedyś dużo i głośno krzyczałam. Kto głośniej krzyczy ten ma rację. Teraz też często "krzyczę", ale to inny rodzaj krzyku. Wynika z mojego południowego temperamentu, nie ze złości czy udowodniania, że moja racja jest mojsza i najmojsza. Mówię szybko i głośno, do tego machając łapami, jakby opędzając się do komarów czy wścibskich much. Nieraz słyszę:
ale dlaczego pani na mnie krzyczy?


Litości! Nie krzyczę, taki mam nieflegmatyczny temperament dzięki, któremu czuję, że żyję. Szybko, zachłannie, głośno- wtedy czuję, że jestem, że żyję, że piję i łykam życie. Już nie stosuję krzyku jako jedynego argumentu, bo głośniej więc lepiej. Lepiej wiem/umiem/rozumiem. 
Ile razy widzę dookoła jak matki krzyczą do swoich dzieci:
Uważaj! Nie biegnij! Nie rób tego! Przestań!
Wiem, że z troski, tylko co ten krzyk da, skoro dzieciak i tak nie wie o co chodzi. Dlaczego nie ma biegać, wchodzić na drzewa czy jeść ciastka, które spadło na chodnik? To brak argumentów powoduje krzyk. Jak nakrzyczę to udowodnię. Tylko co? Gdy nie chcę, by moje dziecko czegoś nie robiło to mówię mu dlaczego. Mało co mu zabraniam, bo nie chcę odbierać mu dzieciństwa. Może biegać i skakać, nawet wtedy, gdy czasem do szpitala na szycie kolana trzeba jechać. Też tak miałam i żyję. Też nie lubiłam jak mnie strojono w sukieneczki z koronki, a potem nie wolno mi było biegać, skakać, bawić się, a tylko wyglądać.  A kiedy mu mówię, żeby tego nie robił, bo skacząc z dachu naszego domu może się połamać i na wiele tygodni w gips być wsadzonym, a wtedy już brykać się nie da. Rozumie. Bo dzieci dużo rozumieją, więcej niż dorośli. Mało kiedy spotykam się z tym, ze jak powiem konkretnie dlaczego nie, żeby się buntował. Na prawdę bardzo rzadko. Skoro argumenty działają na najmłodszych, czy nie będą działać na dorosłych? Czasem nie działają, ale wtedy to własnie cisza jest zbawienna, bo strzępić na głupka języka nie ma sensu. W dorosłym życiu nie ma miejsca na nie bo nie. Bo wtedy łatwo sięga się po krzyk lub pięść. Dlaczego? Bo tak
Ja wiem, że trzeba dzisiaj głośniej mówić, by ktoś cię usłyszał. Że czasem trzeba walnąć pięścią w stół, by wymusić ciszę na ciągle sapiącym i stękającym człowieku. Czasem pomaga, ale ani pięścią ani krzykiem nie zdobędzie się świata. Bo ten co krzyczy przeważnie ma najmniej do powiedzenia, właściwie nic sensownego. A ten co bije jest zwykłym tchórzem, który w żaden inny sposób nie potrafi wzbudzić w kimś szacunku i posłuszeństwa.

Pozdrawiam
dziś wyjątkowo cicha
Victoria

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka