Inspiracje, motywacje, prezenty!












Trzeci ślub, najlepsze małżeństwo, najpiękniejsze wesele za 1500 PLN!


Do napisania tego postu skłonił mnie artykuł Michała Szafrańskiego z Jak oszczędzać pieniądze ile kosztuje ślub i wesele. Mam za sobą 3 śluby. Najdroższy i najbardziej badziewny był pierwszy, który skończył się rozwodem. Drugi był tańszy, w miarę fajny, ale tez skończył się rozwodem. 3 był wspaniały i nie mam zamiaru się rozwodzić. Pierwszy ślub i wesele było sponsorowane przez rodziny narzeczonych. Drugi i trzeci był sponsorowany przez narzeczonych z odzysku. 
Jako młoda laska marzyłam o pięknym ślubie w białej sukni i wspaniałym weselu. Wydaliśmy ogromne pieniądze. Suknia ślubna była wypożyczona za ogromne pieniądze- to były lata '90, wesele urządzone w restauracji. Gości było ok 60 o ile dobrze pamiętam, bo to było bardzo dawno temu. Jedzenie w restauracji takie sobie, muzykanci więcej pili niż grali. Wszystko było zgodnie z wolą rodziny, jako głównych sponsorów. Inaczej rzecz się miała w przypadku drugiego ślubu, bo mieszkałam sobie z moim facetem oddzielnie, mieliśmy swój budżet domowy, własne gospodarstwo domowe i sami sobie wszystko organizowaliśmy. Było dość fajnie, mało ludzi, a wesele odbyło się na tarasie 70 m. kw mojej siostry. Nie miałam białej sukni, ale sukienka i tak zrobiła ogromne wrażenie.

3 ślub znów brałam w białej sukni, którą kupiłam za 200 PLN! na allegro. Suknia, gdyby nikt nie wiedział ile za nią zapłaciła, byłaby wyceniana na kilka tysięcy. 

Cała koronkowa, z pięknym trenem, zdobiona kryształami. Oczywiście musiałam ją sobie przerobić i skróciłam tren, by nie wlekł się za mną kilometrami.

Mój maż miał piękną, niebieską marynarkę z lnu, za 114 PLN! z allegro. Spodnie szare z H&M bodajże za 69 PLN i ecri koszulę z błyszczącym kołnierzykiem i wywijanymi mankietami, także kupioną na allegro- 89 PLN!
Obrączki kupiliśmy te:

W oryginale wyglądają identycznie, a nawet i lepiej. Zapłaciliśmy za nie całe 56 PLN z kosztami wysyłki na allegro. Chyba są ze stali szlachetnej, ale dokładnie nie pamiętam. Ślub co prawda mieliśmy niecały rok temu, ale takimi pierdołami nie zaprzątam sobie pamięci. W tej cenie mieli różne wzory, ale mi najbardziej podobają się obrączki z zewnętrznym grawerem. Przypominają pierścień z Władcy Pierścienia :) 

Tutaj widać nasze buty. Moje są na płaskim obcasie, ponieważ z mężem mamy ten sam wzrost, a mi wystarczy, że dominuję w życiu. Na weselu nie chciałam czuć się przy nim jak żyrafa :) Buty kupiłam na allegro za 20 PLN! To koronkowe, białe baleriny z bardzo ładnym czubkiem, zdobione cyrkoniami. Mój mąż miał zamszowe, bezowe buty. Ni cholery nie pamiętam za ile je kupił, ale też niedrogo. W każdym bądź razie już je miał i wcześniej nosił. Nie kupował na ślub specjalnej pary, która później trafiłaby do szafy na wieczny spoczynek :)
Wesele odbyło się u nas w ogrodzie. w namiocie weselnym kupionym za 300 PLN na allegro.

Był mały, bo gości zaledwie dwadzieścia parę, ale te namioty nie są drogie. Od zawsze marzyłam o weselu w ogrodzie. Stół był przystrojony Ikeowskimi ozdobami. Zawiesiliśmy nawet latarenkę. Nasze "trony" ozdobiła żona świadka z tkanin, które posiadałam w domu. Z ikeaowskich firan i jakiś tiuli. Część ozdób pożyczyła nam moja siostra. 

Dań było mnóstwo. Pogotowaliśmy wszystko sami z pomocą moich przyjaciółek- Asi i Asi :) Dwa dni gotowaliśmy, świetnie się przy tym bawiąc i ciągle podjadając. Myślałam, że nie zmieszczę się w suknie, ale na szczęście była z elastycznej koronki :) Kelnerzyła nam młoda dziewczyna- 17lataka, która chciała dorobić sobie. Jej mama wszystko odgrzewała i przystrajała, zanim ta wniosła to na stół. Cenę jaką ustaliły we dwie to 100 PLN, ale daliśmy im 150 PLN i pełno jedzenia. W domu im się nie przelewa. Były ryby, mięsa, śliwki zawijane boczkiem, sałatki, galarety- mnóstwo, na prawdę mnóstwo. Mogliśmy rozdawać i jeść jeszcze przez kilka dni, czego nie można zrobić jak się ma wesele w restauracji. Alkoholu mieliśmy mało, bo my w ogóle nie pijemy, z żadnej okazji i nigdy, nasi goście pili, ale też mało. Nikt im nie bronił. Całodobowy minute jazdy autem od nas, zdecydowaliśmy, że jak pić dużo będą, to się podjedzie- nie było potrzeby. Kupiliśmy o ile dobrze pamiętam 8 półlitrowych flaszek, 5 win i 3 zgrzewki piwa. Piwo poszło całe, wina 2 i 4 flaszki. 

Tort w kształcie serca zrobiłam sama, tuż przed podaniem jeszcze go w sukni ślubnej przystrajałam :) Zdecydowałam, ze na wzór amerykański, będzie mały tort i tortowe mufinki, które rozdamy gościom, a tort pokroimy symbolicznie dla nas i świadków. Mufinki były ozdobione tym samym kremem co tort. Był piękny i smaczny. Kosztował coś ok 20 PLN. ozdoby cukrowe, róże, listki, srebrne kulki zakupiłam na allegro. 

Z moją  świadkową (te ten blond łepek w czerni obok mnie) marzyłyśmy od dziecka, żeby być na imprezie, na której będziemy rzucać się tortem. Dlatego postanowiłam spełnić nasze wspólne marzenie i zaczęliśmy okładać się tortowymi babeczkami. Zdjęcie powyżej ukazuje dopiero początek tej tortowej walki. Potem już nikt nie miał ochoty robić zdjęć, Fotografowie tez brali czynny udział w wojnie. Na tym zdjęciu mam tylko oko w kremie, a mój mąż czubek nosa. Za kilkanaście sekund wszyscy byliśmy od stóp do głów umazani różowym kremem. Wojna trwała jakieś dobre 10 minut, następne 10 minut spędziliśmy w łazience, doprowadzając się do stanu używalności, a kelnerka sprzątała namiot :) Nie mamy wątpliwości, ze dzięki spełnieniu marzenia o rzucaniu się tortem to było najlepsze wesele, na jakim byliśmy i zostanie zapamiętane przez nas i naszych gości do końca życia. Będziemy mieli co wnukom opowiadać :)
 
Nasz autystyk był nieco zagubiony, nie bardzo się orientował co się dzieje, ale na weselu brykał jak szalony :)

Muzyka leciała z płyty nagranej dzień wcześniej, Muzyka była tak dobrana, żeby na 5 szybkich kawałków leciał jeden wolny. Pierwszy taniec wykonaliśmy do piosenki Prócz Ciebie nic- Kayah i Kiljańskiego. Płyta została wrzucona do starej wieży, podrasowanej wzmacniaczem i głośnikiem mojego męża, których używa do gry na gitarze elektrycznej. Sprzęt był bezobsługowy. Czasem pogłaśniało się lub ściszało. 
Do ślubu i wesela za 1500 PLN, z wybranymi gośćmi i rzucaniem tortu trzeba dojrzeć. Mogliśmy takie wesele zorganizować, bo do niczego nie byliśmy zobowiązani. Dzięki temu zaprosiliśmy gości wyłącznie bliskich naszym sercom. Żadnych wujków z siną twarzą, co pod stołem śpią pół wesela, a jak nie śpią to psują atmosferę. Żadnego jedzenia, które jest niedopieczone, niedoprawione, nieświeże. Żadnej spiny, przymusu, totalny luz i zabawa, jakiej życzę każdej młodej parze. Jeżeli macie dość sił, by przeciwstawić się presji rodziny i macie gdzieś zachomikowane 1500 PLN, a także dostęp do ogrodu i wspaniałych przyjaciół to lejcie na wesela na pokaz i rzucajcie się tortem- warto! To Wasze święto!

Pozdrawiam
Victoria


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka