Inspiracje, motywacje, prezenty!












Nie kastruj swojego faceta!


Kobiety już tak mają, że ma być samiec alfa, ale potem i tak ma być tak jak one chcą- słodki misiaczek. Musisz zdecydować sama czy słodki misio czy raczej niedźwiedź, przy którym będziesz się czuć bezpiecznie. Dla kobiet najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa- świadomość, że facet zadba, obroni, silną ręką walnie w stół kiedy trzeba. Jak trudno żyć z maminsynkiem niejedna z nas wie. Matki często popełniają błąd nadopiekuńczości, niańczą do 40 roku życia, a często mając beznadziejnego męża, na swego syna przelewają cała miłość, jak bluszcz co dusi swymi odrostami. Trujące to, niszczące, a potem niejedna musi naprawiać błędy wychowawcze jego matki.
 
Najgorsze są te kobiety, co chcą władczego, silnego samca, a same go kastrują. Przy znajomych wycierają chusteczką nosek, poprawiają kołnierzyk, mówią o nim mój misiu. Gdy zabiera się do jakiejś roboty, wyrywają z rąk: ja to szybciej i lepiej zrobię. Przejmują rolę tej matki i nadal niańczą i codziennie robią awanturę, że ciapa, że fleja, że nic nie umie, maminsynek! Po nocach śnią o tym silnym ,zaradnym, zdecydowanym i odpowiedzialnym, z niesmakiem coraz bardziej patrząc na tą sierotę życiową. Jak przez 20, 30, 40 lat wszystko na srebrnej tacy miał podawane, trudno od niego wymagać, żeby w miesiąc stał się facetem. Ma być silny i zdecydowany, ale wieczorami romansidła ma z Tobą oglądać i zanosić się od wzruszeń płaczem. Nie oglądać meczy i nie oglądać się za innymi. Ma prasować, sprzątać, zawsze deskę od kibla opuszczać, nie bekać, nie pierdzieć i być słodkim. Jak facet bez kompleksów, znający swoją wartość to i poryczy przy romansie filmowym i mecz obejrzy i ręką w stół walnie, ale maminsynek to jeden wielki kompleks, egoizm i lenistwo. No każe ta baba ogarnąć się mu, bo dłużej nie wytrzyma, a nosek dalej wyciera. Konsekwencji i mądrości tu potrzeba, bo da się wychować. Oni tez nas wychowują: w domu, łóżku, przy znajomych. Lepią na swoją modłę jak plastelinę. Na mamuśkę, na kobietę wampa, na cnotliwą, na wyuzdaną- taką jakiej chcą i jaką potrzebują. Związek to modelowanie, zawsze w dwie strony to działa.

Przyszywanie odciętych przez mamę jajek nie jest łatwą sprawą. Potrzeba czasu, cierpliwości, konsekwencji i sprytu. Buntować się będzie ten bachor rozwydrzony, fochy stroić i obwiniać- to taka taktyka, najlepszą obroną jest atak. Trudno z tego kokona wyciągnąć na światło dzienne i pokazać czym jest dorosłe życie. Małymi krokami przerzucać odpowiedzialność za wszystko. od najmniejszych spraw po te ważne, na których opiera się to dorosłe życie. A sprytni są ci mamisynkowie jak diabli:
- Kochanie co masz dzisiaj ochotę zjeść na obiad?
-Zdecyduj sama, wiesz, że wszystko co zrobisz mi smakuje.- no słodziak kurwa mać! Niejedna się na to da złapać. Jaki on kochany, jak kocha, jak uwielbia, samej pozwala decydować, wspaniały. Od obiadów się zaczyna, przez wychowywanie dzieci po jaką pracę wybrać, gdzie mieszkać, jakie plany...
- Kochanie jak myślisz posłać córcie do szkoły X czy Y?
- Wierzę, że dobrze wybierzesz, ty nigdy się nie mylisz.- 2- 0 dla niego
Po co to robi? Bo jak coś nie wyjdzie to zawsze Ci powie:
To ty to wybrałaś, ty tego chciałaś, teraz się mnie nie czepiaj- paluchów w tym nie maczał, racja! Może odpowiedzialność przerzucić, bo kiedy pytałaś on w ciebie wierzył, pozwalał decydować, słodkimi słówkami manipulował. Po to właśnie, żeby nie mieć z tym nic wspólnego. jak porażka to Twoja, nie jego, nie wasza. Twoja! A związek to już Wy i decyzje wspólne i odpowiedzialność wspólna.

Są jeszcze tacy, co bynajmniej szczerzy, na każde pytanie nie wiem odpowiedzą. Przynajmniej nie kłamią, bo skąd ma wiedzieć, zawsze mama decydowała. Albo gorsza wersja: nie wiem, zapytam mamę.
Ale jak to oswoić, do życia dostosować, nauczyć dorosłości? Zupełnie tak samo jak dziecko się uczy, on na tym samym poziomie. Od wskazywania wyborów i zmuszania do podejmowania decyzji.
- Kochanie wolisz dzisiaj makaron czy ziemniaki na obiad?
Proste, przez niego na początku nie zauważone, a wyboru dokonać musi, już jakąś decyzje samodzielnie podejmie. Nadal masz nad tym kontrolę, ale z ograniczonego wyboru, to i tak na końcu on musi ostateczną decyzję podjąć. A dorosłe życie to wiele ograniczonych wyborów. Często miedzy shit a mniejszym lub większym shit. Wybierać można tylko między tym co się ma, z niczego nie wybierzesz.
- Co chcesz na obiad?
-Krewetki
-Nie ma
-Pizzę
-Nie ma
- Co jest?
- Jajka
-To po co pytasz jak są tylko jajka?
Z własnych obserwacji wiem, że taki sierotek to nie ma kobiet za autorytet, gdzieś tam był ojciec, ale olewał, a ten biedniutki całe życie chciał na pochwałę ojcowską zasłużyć, zaimponować ojcu- idolowi, nie doczekał się nigdy. Dobrze wtedy mieć kumpla, przyjaciela takiego, co to ma odwagę gadać temu mamisynkowi. Trochę tą role ojcowską przejąć, żebyś miała łatwiej, żeby pomógł, bo samej trudno i czasem syzyfowa praca. Taki przyjaciel rodziny może wiele zdziałać, pokazując jak być dorosłym facetem. Tylko wybieraj mądrze na ten autorytet, byś z deszczu pod rynnę nie wpadła. A jak ta sierota coś sam od siebie w końcu zrobi to chwal, chwal publicznie, chwal głośno, chwal jak dorosłego nie syneczka:
 - Och misiu jak cudownie, jakiś ty dzielniutki, jakiś wspanialutki, bobasek mój. 
Ma być po dorosłemu, po męsku chwalony.
- No, no mój drogi, wspaniale ten gwóźdź w ścianę wbiłeś. Wszystko dzięki twoim silnym ramionom, aż się podnieciłam 
To podniecenie to wciskaj wszędzie. Jak opuści deskę sedesową, jak pomoże w wyborze szkoły dla dziecka lub miejsca na wakacje. Wszędzie gdzie się da, oni lubią nas podniecać.
Jak gadasz do niego jak do dzieciaka, to co się dziwisz, że jak dzieciak się zachowuje. Jak kastrujesz, to co się dziwisz, że to jaj nie ma.
W dzisiejszych czasach trudno być facetem, bo świat na głowie stanął. Ma być piękny, zadbany z tyłkiem ogolonym, uczony, zarabiający i w domu zapierdzielać ma jak baba. Kiedyś wystarczyło, że facet trochę ładniejszy od diabła, zaradny, pracowity, w domu umiał remont zrobić, drewno porąbać, kasę na życie zarobić, dziecko zrobić. Miał tylko za dużo nie pić, czasem kwiaty przynosić i dobrze czuć się w domu, pachnącym pieczonym ciastem, kotletem schabowym i perfumami. Ech...

Powodzenia w udoroślaniu :)
Victoria



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka