Inspiracje, motywacje, prezenty!












Lastweek 2-8 marzec 2015


Tydzień jak tydzień tylko, ze już wiosenny. W Torquay wiosna piękna i jak kwiatów i truskawek już nakupowałam. sadzić będę po niedzieli. Po co komuś zazdrościć pięknego ogrodu, jak swój można mieć piękny. Trzeba tylko tyłek ruszyć i trochę (dużo) popracować. A tyłek ciężko ruszyć, bo mięśnie wszystkie bolą po tych ćwiczeniach z Mel B.

Baba mnie wykończy normalnie. Najgorzej to z rękoma moimi, choć ich nie ćwiczę oddzielnie to przy rozgrzewce lub w trakcie ćwiczeń nóg, pupki i brzucha, jak je podnoszę to od ich własnego ciężaru zakwasów dostaję. Ooooo! Takie są silne. 4 prawie 5 lat temu jak dom budowałam, ale najpierw burzyłam ruiny, to łapy cienkie jak zwykle, ale same mięśnie. Mój mąż na wspomnienie ich mówi, że wolał mi się nie narażać, a teraz flaki dwa zakwasy mają. Z tą Mel B jest tak, że ćwiczenia proste i takie łatwe, jak się ogląda. jak się już ćwiczy to nie jest wcale śmieszne. Dysze i sapię jak lokomotywa, a czasem nawet się drę, takie zwierzęce okrzyki wydobywają mi się z paszczy, a autystyk śmieje się strasznie. Mąż mówi, że żałuje, że chce popatrzyć jak ćwiczę, bo pewnie to takie seksowne. Zgłupiał do reszty. Sapanie i stękanie jest, a jak, ale zupełnie inne niż łóżkowe, seksu w tym wcale, bardziej takie kiblowe, jak przy ciężkim sraniu. Dobrze, ze go nie ma jak ćwiczę, bo jeszcze by mnie rzucił. W tym tygodniu dalej ćwiczę, ale po, a właściwie w trakcie zapalenia oskrzeli słaba, słabiutka jestem jak staruszeczka i ledwo zipię. Przez ostatnie 3 dni całego treningu nie dałam rady robić. No beznadziejna jestem, wiem, ale sprytnie wymyśliłam, że chociaż połowę, a pół to więcej niż zero. Więc codziennie, choć nie codziennie od a do z. Tyle o tej cudownie prowadzącej treningi Mel B i mojej morderczej walce o odzyskanie formy. W ostatnim tygodniu napisałam post o ćwiczeniach i prosty przepis śródziemnomorski na zupę krem.  No i umieściłam tam swoje bezwstydne, obwisłe fotki, ku przestrodze...
Ostatni tydzień spędziłam na tęsknocie do chwilowo zawieszonych planów. Przeprowadzki na wieś. Mieszkałam w Gdańsku ponad 30 lat, na szczęście wolniejszy jest od Warszawki czy Londynu. Dla mnie jednak za szybki. Ludzie wścibscy jak na wsi tylko świnie. Na wsi każdy wszystko o każdym wie, ale życzliwy, pomocny, prostolinijny. Jakoś tak łatwiej. Z tych rozmyślań powstał post Tylko pięścią i krzykiem zdobywa się świat? To nie tak! Starzeję się, a raczej mądrzeję, potrzeba mi ciszy, spokoju, oddechu, od tak.  Torquay w którym mieszkam to ani wieś ani miasto, takie niewiadomoco i Polonia paskudna. Nie chcę!
W związku z zawieszeniem planów powstał też post Czasem trzeba się cofnąć, by pójść naprzód. Czasem po prostu trzeba. Dla wyznaczenia dobrego kierunku. Ważne, żeby iść, działać. Zatrzymamy się w grobie, jak robale będą nas jadły. Teraz żyjmy!
No i na koniec to, co wpędza mnie w straszny smutek. Te dyrdymały przez samotne dusze, nieudaczników, egoistów i straceńców wymyślone, że prawdziwą miłością kocha się pomimo wszystko. Nie godzę się na to. Kocham za coś i uczę, że na wszystko trzeba sobie zasłużyć, choć wiem, że są i tacy, ze pomimo wszystko. Więc kobieta okładana przez męża sadystę kocha, bo miłość prawdziwa kocha pomimo wszystko. Więc facet nie odchodzi od żony nimfomanki, co to między nogami miała już pół miasta, bo kocha tak prawdziwie. Nie, to nie mój rodzaj miłość. Miłość mądra kocha zawsze za coś. Tą "prawdziwą" miłość zostawiam filmowcom i pisarzom. Życie to  praca, na wszystko trzeba zapracować, tyle. 
Mój pustynny samiec! Świetne zdjęcie, świetny model, będę go częściej fotografować. Niech mi baby zazdroszczą :P
Mojemu mężowi dziękuję, że jest i że właśnie taki jest. Nie podziękuję mu nigdy, że po prostu jest- dla mnie to za mało.
Ruda z Jestrudo ma bank zdjęć, rozpieszcza swoich czytelników. Jak ktoś nie ma swoich zdjęć, nie umie, nie wie jak, to może sobie od niej wziąć, bez przypisywania, bez pytania, może dowolnie edytować. To jest dopiero hojność! 
A w sobotę byliśmy w ZOO w Paington, wyglądało jak w dżungli. W Gdańsku jest ZOO, dobrze mi znane, ale zupełnie inne niż te tutaj. Dużo zwierząt tu chodzi luzem, są miejsca ze stworzonym specjalnym mikroklimatem, jak choćby pustynia i tropiki. Wszystko jak być powinno. wspaniałe!

Tutaj krokodyl sobie w tropikach żyje. Gorąco i wilgotno, że ciężko oddychać. Poniżej puszczona para dla zwiększenia wilgotności. Spacer kładką drewnianą nad tymi gadami.

A tutaj zamglony krokodyl od tej pary co tropikalny mikroklimat robi. Ależ tam było gorąco!

Piękne pawie, oswojone chodziły między zwiedzającymi. jadły ciastka i chrupki z rąk. Bajecznie!



Czarna owca z czarnym baranem. Związek idealny :P

Chciałam mu pióro wyrwać, taka wredna jestem, ale się nie udało. I całe szczęście, takich jak ja pewnie tysiące, a piór mało.


Słoń pozował, ustawiał się do zdjęć. Serio! Model taki!

Lody pyszne, moje były o nazwie zabawna małpa bananowa :P

Po przejściu przez mostek, który najbardziej rozbujałam (nie obchodzili mnie lękowcy i malutkie dzieci, jak się nie podoba to nie wchodzić) przez kilka minut jeszcze uginały mi się nogi. Ponoć to normalne, a z moim  błędnikiem wporzo. No to wporzo!

Kolejka bardzo wąskotorowa. 30 cm rozstaw torów! Grubi Anglicy nie jeżdżą, nie mieszczą się. Ja się zmieściłam, o dzięki ci Mel B!

Wodospad w tropikach, 35 st. C. To moje klimaty! O jak ja tu szczupło wyglądam!


Pozdrawiam Was serdecznie, trochę depresyjnie, trochę zmęczona ćwiczeniami, trochę tęskniąca
Victoria



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka