Inspiracje, motywacje, prezenty!












Co to jest sukces? Banalna, ale mega prawdziwa odpowiedź.


Co to jest sukces? Odpowiedź jest banalna, ale mało kto wie, że tak jest na prawdę. Sukcesem dla każdego będzie coś innego. Jestem daleka od definiowania encyklopedycznego, bo nasze życie ani książkowe, ani w większości przypadków naukowe. Daleka jestem od filozofowania i naukowego bełkotu, zrozumiałego tylko przez nielicznych. Dla Kaśki jest to praca jako sprzątaczka, dla Zosi bycie prezesem. Dla Wojtka spłodzenie syna- dziedzica, dla Artura byciem singlem. Kto ma prawo oceniać Ciebie i Twoje sukcesy? Czy to, co jest dla Ciebie sukcesem jest także sukcesem dla kogoś innego?
 Nikt nie ma prawa oceniać nas i naszych sukcesów. Pytania na rozmowach kwalifikacyjnych, co jest twoim największym sukcesem są tak głupie, jak wyrywanie z kontekstu dwóch słów, które same nie mają żadnego sensu. Głupie, bo po nich najczęściej nie pada już pytanie: a jak do tego doszedłeś, jaką drogę przebyłeś, by to osiągnąć?

Dla mnie obecnie, gdybym podjęła pracę jako sprzątaczka nie byłoby to sukcesem. Byłam już pełnomocnikiem zarządu, księgową na uniwersytecie, prezesem. Dla mnie byłoby to cofniecie się, ale znam osobę, dla której bycie sprzątaczką jest największym sukcesem. Nie znając jej historii można pochopnie pomyśleć- kpina, a ja znam jej historię i wiem, że to ogromny sukces. Dziewczyna przeszła piekło w życiu, w domu rodzinnym, potem  miała bardzo poważny wypadek, po którym wiele miesięcy spędziła w śpiączce. Cudem wybudziła się, ale jej mózg, a także ciało nie odzyskało wcześniejszej formy. Po wielu miesiącach rehabilitacji udało jej się zacząć samodzielnie funkcjonować. Niestety duża część jej mózgu uległa uszkodzeniu i Kaśka nie bardzo mówi, nie bardzo myśli i dla większości była skazana już tylko na wegetację, a może i śmierć. Kaśka jednak z pomocą przyjaciół dostała pracę w ogromnym hotelu, należącym do światowej sieci. Jest uwielbiana przez gości, personel i szefostwo. Regularnie dostaje premię, bo jest wyjątkowo dokładna i skrupulatna w swojej pracy. Od gości dostaje napiwki, zawsze jest uśmiechnięta i pomocna. Uwielbia swoją pracę, nie siedzi na rencie. Dużą część swoich zarobków przeznacza na dalszą rehabilitację. Walczy!

Zośka po skończonych prestiżowych studiach, jak wielu młodych ludzi bez doświadczenia i znajomości wylądowała na kasie w markecie. Pracowała tam kilka lat, ale w tym czasie dokształcała się, bywała w miejscach, gdzie spotykali się wpływowi ludzie, łapała zlecenia drobne i za psie pieniądze, żeby móc w swoim CV wpisać coś w kierunkowym doświadczeniu. Chodziła regularnie na rozmowy kwalifikacyjne, startowała w konkursach, była wyśmiewana, bo kasjerka. Nastał jednak dzień, kiedy wystartowała w konkursie i ktoś docenił jej walkę, drogę do miejsca w którym się znalazła czyli tego wielkiego, błyszczącego gabinetu, w którym odbywała się rozmowa. Zwyciężyły jej umiejętności i cechy interpersonalne, została panią prezes. 

Wojtek z zoną bardzo chcieli mieć dziecko, cudownie byłoby, gdyby to był chłopiec. Wiele lat starali się o potomka i nic. Ich małżeństwo przeszło bardzo trudny test. Każdy wie jaka kobieta potrafi być zaciekła i sfochowana, gdy czegoś chce, a tego nie ma. Odpuścili sobie i po dwóch latach od dania sobie luzu w tej kwestii, żona Wojtka zaszła w ciążę i urodziła zdrowego chłopca. 

Artur to typowy ciapciak, nad którym władzę miała jego herod żona. Tkwił w bardzo toksycznym i rujnującym związku przez 5 lat. Mimo niskiego poczucia wartości, doznanych krzywd przez żonę, która znęcała się nad nim zarówno psychicznie, fizycznie, ekonomicznie, a nawet seksualnie, Wojtek zdecydował się na rozwód. Nauczył się być sam, przestał się bać, mocno pracował nad swoim poczuciem wartości i dziś czerpie radość z bycia singlem. Jak sam twierdzi dorósł do tego, by stworzyć zdrowy związek.
Umniejszanie czyimś sukcesom to taka nasza trująca przypadłość. Sama wybudowała dom i możesz historię tego sukcesu przeczytać w artykule Dlaczego bloguję? Czy jeśli ktoś wygrał w totka i wybudował dom to czy jego sukces jest mniejszy od mojego, tylko dlatego, że jego droga do wymarzonego domu była inna, niż moja? Nie! Każdy z nas sam określa sobie czym jest dla niego sukces. Dla jednego jest to przespana cała noc, dla innego wybudowanie domu. Dla jeszcze innego zdrowe dziecko, a dla kogoś brak dzieci. Moim największym sukcesem jest to, że mój syn chodzi do 3 klasy angielskiej szkoły podstawowej. Zanim wykpisz mój sukces przeczytaj Moda na autyzm? i O autyzmie raz jeszcze. Wtedy zrozumiesz, że nie każdemu jest dane chodzić do 3 klasy i uczyć się w zwykłej szkole. 

Dopóki nie będzie Ci dane wejść w czyjeś buty, nie oceniaj. Skup się na swoich sukcesach, a jeśli chcesz podzielić się jednym z nich i opisać swoja historię to zapraszam do komentarzy. Czyjeś sukcesy bywają bardzo motywujące dla innych!

Pozdrawiam
Victoria

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka