Inspiracje, motywacje, prezenty!












Bieda to stan umysłu, podobnie jak szczęście...


Biedę trzeba rozgraniczyć, bo jest bieda z wyboru i bieda bez winy. Ta pierwsza wynika albo z wartości, którymi kieruje się biedak, albo z niezaradności, wyuczonej bezradności. Druga wynika z wydarzeń losowych, kataklizmów, wypadków, itd. Znam osobiście człowieka, który będąc bardzo bogatym, wybrał życie kloszarda. Jak sam twierdzi właśnie ten wybór dał mu wolność o jakiej marzył. Znam rodziny, które żyją w ogromnej biedzie, bo są leniwe, nauczone życia z jałmużny i tak im wygodnie. Znam też rodzinę, której pożar zabrał wszystko.
Pisząc wszystko mama na myśli wszystko: godność, poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, no i oczywiste dobra materialne. Uważam jednak, że raz nabyte coś, można nabyć jeszcze raz. I chociaż byli ubezpieczeni to ich posiadłość ktoś podpalił, do dziś nie wiadomo kto, a ubezpieczyciel mając to na uwadze nie wypłacił odszkodowania. Ci ludzie nie mieli wtedy na sprawy sądowe, które trwałyby latami. Poradzili sobie dzięki pomocy dobrym ludziom.
Kiedyś w napływie chęci niesienia pomocy na większą skalę założyłam fundację. Wszyscy w tej fundacji włącznie z nami, zarządem byli wolontariuszami, nikt nie brał żadnego wynagrodzenia za swoją pracę. Pomagaliśmy przede wszystkim ofiarom przemocy domowej, a także rodzinom wielodzietnym, starszym schorowanym i samotnym ludziom. Jako prezes wcale nie byłam panią, która siedziała w jakimś gabinecie przy kompie tylko stałam z puszką i zbierałam kasę, zbierałam po rodzinie i znajomych odzież i zabawki, a potem dostarczałam do rodzin, które tego potrzebowały. 
Jakie doświadczenie zebrałam?
Rodzina X. Mama, tata i 7 dzieci. Mieszkają w starej kamienicy, na dwóch pokojach. Z czego jeden pokój zajmuje pies, z którym nikt nie wychodzi. Pokój to jego wychodek. Smród, brud, ledwo wytrzymaliśmy. Pani domu tłumaczy, że pies to spadek po ojcu, alkoholiku. Pies agresywny, zaniedbany i pan i władca drugiego pokoju, dlatego oni w małym pokoiku śpią na dwóch wersalkach. W 9. Pytam się dlaczego nie pozbędą się psa i nie zbudują łóżek piętrowych dla dzieci, skoro nie stać ich na kupno.
-Ja wszystko zrobić potrafię. Umiem remontować, budować, na stolarce się znam- mówi pan domu, który grzebie  w swoim dotykowym telefonie.
-No niby pan umie, a pokój zawładnięty przez psa, syf i smród, a dzieci nie mają gdzie spać.-powiedziałam bez ogródek
-Była jedna pani, która nam pomagała, ale przestała- mówi smutno pani. Wcale się jej nie dziwię. Przywieźliśmy tym ludziom 10 worków rzeczy: odzież, pościel, ręczniki, drobne sprzęty gospodarstwa domowego, zabawki, książki, buty. Było tego mnóstwo, bo i rodzina duża. pani emailem podała mi rozmiary wszystkich członków rodziny. Odzież prawie nowa, firmowa.
W pokoju płaski telewizor, bardzo duży, komputer, dużo elektronicznych gadżetów.
- Skąd to macie?- pytam i wskazuje gadżety.
- Kupiliśmy- mówi dumnie pan
- A z czego jak nie pracujecie, a MOPR daje wam małe zasiłki?- dociekam
-Bo ja handluję używanymi telefonami- odpowiada pan, a duma tym razem go rozpiera
-Skoro przywieźliśmy to trzeba wnieść te rzeczy na górę- drugie piętro, worów dużo, ja niepełnosprawna i tylko mój mąż. W rodzinie dzieci, aż 7 w wieku od kilkunastu lat do 6. wszyscy w domu. 
-Ja nie mogę dźwigać- mówi pan domu i olewka. Dzieci niechętne do pomocy, czekają z wyciągniętymi rękoma, na prezenty. Pomyślałam- OK- wniesiemy sami, ale potem podyktuje swoje warunki, skoro pomagać mamy. Wtachaliśmy wszystko na drugie piętro, dzieciaki od razu rozerwały wory i zaczęły wybierać dla siebie, co im się najbardziej podobało.
- Czego najbardziej potrzebujecie?- pytam
-Najbardziej to remont tamtego pokoju i łóżka piętrowe- mówi pan
- Dobra to słuchajcie. W ciągu 2 tygodni pozbądźcie się psa, jak wam szkoda uśpić- pies był bardzo agresywny, widziałam twarz sześciolatka pogryzioną przez tą bestię. Sama też prawie zostałam przez niego zaatakowana, jak wsadziłam głowę, by zobaczyć pokój. Takie psy się usypia.- to oddajcie do schroniska, ale powiedzcie, ze on jest agresywny i musi być izolowany. Posprzątajcie pokój, a przede wszystkim wynieście na śmieci tą kanapę, na którą on sra i szcza. Jak pokój będzie czysty, przyjedziemy będziemy remontować.- wyszliśmy zostawiając pana domu z obrażoną miną.
Za dwa tygodnie przyjechaliśmy, zorganizowaliśmy materiały do remontu, darmowe drewno z odzysku, by zbudować łóżka piętrowe i biurka. Narzędzia mieliśmy swoje. Po przyjeździe okazało się, że pies dalej gryzie, sra i szcza w pokoju, w domu przybyło kilka nowych gadżetów elektronicznych, a pan dalej grzebie w swoim dotykowym telefonie. Po krótkiej, ale ostrej wymianie zdań, zabraliśmy się do auta i odjechaliśmy. Po kilku tygodniach zobaczyłam na portalu ogłoszeniowym, ze rodzina z 7 dzieci potrzebuje pomocy. Szukali kolejnego jelenia. 
Takich rodzin, przez te 2 lata naszej działalności było wiele. Nauczonych, że wszystko im się należy. Ludzi, którzy mają roszczeniowy sposób życia i bycia. Wdzięczność wynika ze świadomości, że nic nam się w życiu nie należy i na wszystko trzeba sobie zapracować, zasłużyć. 


Dlatego w tych ludziach za grosz wdzięczności. Chcą brać nie dając nic z siebie. Przytoczę jeszcze jedną historię, tym razem samotnej matki z 4 pociechami. Pani napisała na portalu ogłoszeniowym, że jest samotną matką z 4 dzieci i dla najmłodszego potrzebuje wózka. Rzuciłam hasło i na drugi dzień miałam dla tej pani piękny, 3 funkcyjny wózek. Pojechaliśmy do niej zadowoleni, że tak szybko udało się wszystko zorganizować. Pani nas przyjęła, a jak zobaczyła wózek, prawie nówka, powiedziała:
-Ale ja chciałam inny, taki o!- i wskazała katalog firmy X z bardzo drogimi wózkami.
- Mam taki, jak chcesz to go bierz, a jak nie, to na tamten zapracuj sobie sama- powiedziałam
Pani się obraziła, wózka nie przyjęła i nadal pisała na portalu, że potrzebuje wózek.
Od tamtej pory zmieniłam taktykę. te setki rodzin, które spotkaliśmy i pomagaliśmy, a czasem nie, bo się nie dało, nauczyły mnie, że pomagać trzeba mądrze. Zlikwidowałam fundację, bo za dużo biurokracji, która zabiera czas, który można poświęcić na realną pomoc i skupiłam się na niesieniu pomocy zgodnie z zasadą wędki, nie ryby.
I tak np.: samotnej mamie z 3 dzieci podarowałam maszynę do szycia i nauczyłam ją szyć. Dzięki temu nie musiała żebrać pomocy w postaci zabawek, bo szyła je sama z różnych rzeczy, które kupowała za 50 gr czy 1 zł, w szmateksach lub zza małych ciuchów dzieci. . Z czasem przerabiała niemodne ciuchy w bardzo na czasie. Zaczęła szyć poduszki, lalki szmacianki i to sprzedawać, dzięki temu miała więcej kasy, stała się samodzielna. Odzyskała pewność siebie, stała się lepszą matką i człowiekiem.
Innej samotnej mamie pomogłam urządzić pokoik dzieci, miała ich 2, a także odbyć kurs opiekunki dla dzieci, dzięki czemu mogła zaproponować opiekę nad dziećmi u siebie w domu. To nie kolidowało z opieką nad jej dziećmi, a przyniosło wiele korzyści. Oprócz tak oczywistych jak pieniądze, to także większą pewność siebie, zaradność, zmiana mentalności z biedniutkiej na samowystarczalną. 
Pisząc ten post chcę zwrócić Twoją uwagę na to, żeby nie pielęgnować w ludziach biednych ich niezaradności, lenistwa, tupetu i wiary w to, że wszystko im się należy. Dawanie takim ludziom prezentów, niesienie pomocy materialnej czy finansowej, nigdy im nie pomoże, bo w tym przypadku bieda to patologia. Takich ludzi i rodzin są tysiące. To tak samo jakbyś dawał wódkę alkoholikowi, bo go trzęsie. Kochać i pomagać trzeba mądrze!

Pozdrawiam
Victoria

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka