Inspiracje, motywacje, prezenty!












Bądź naturalna. Chrzań się!


Wszędy dopada nas promocja naturalności. Naturalne włosy, paznokcie, cycki, rzęsy i inne wytwory naszych ciał. Zastanawiam się why? Kiedy trzeba być naturalnym, a kiedy sięganie po sztuczność jest ok? Kto wyznacza granice i czy mamy się na te granice godzić? Czy jak kobieta po chemioterapii zakłada perukę jest ok? A kobieta co całe życie ma wątłe, słabe i rzadkie włosy, dopinki zakłada, to nie ok? Czy jak naturalnie popsują się mi zęby, bo wszystko się zużywa, nasz organizm także, to mam naturalnie chodzić bezzębna?
Widziałam ostatnio na Insta zdjęcie jednej z najpopularniejszych blogerek modowych z pięknym lokami i burzą włosów. Jeden z komentarzy brzmiał mniej więcej tak: dopinane włosy, zrobione usta, a nie lepiej naturalnie? Czy ona jakąś krzywdę komuś robi tym, że dopięła sobie włosy i wstrzyknęła kwas hialuronowy w usta i dzięki temu wygląda bosko?! Zastanawiam się dlaczego nie krytykujemy i nie nawołujemy do naturalności jak ktoś gubi zęby i wstawia sobie mostek lub robi implanty. Sama tracę zęby jeden za drugim. Podczas gryzienia mięciutkiego chleba łamią mi się zęby jak zapałki. Moja górna, lewa jedynka to koronka. I dziękuję sobie, że nie chciałam być naturalnie szczerbata.


Gdy straciłam tego zęba miałam 27 lat. Pracowałam jako asystentka. Brak zęba dodał mi 20 lat. W tydzień wstawiłam sobie koronkę. Dentystka mnie przyjmowała między jednym, a drugim pacjentem, bo najbliższy termin za milion lat. To był najdłuższy tydzień w moim życiu. 
Kiedy Ania Przybylska chorowała na raka i była po chemioterapii, a swój ostatni wywiad odbyła w peruce, nikt nie ważył się komentować: peruka, a nie lepiej być naturalnym? Miałam kiedyś geste włosy. To było, gdy miałam 5 lat. Długie prawie do pasa, kruczoczarne i gęste, że mama łamała grzebienie, gdy mnie czesała. Wtedy nie chciałam być dziewczynką i zażądałam by ojciec mnie ściął. Zrobił mi fryzurę na stryszkę pałkę i wtedy było mi z tym dobrze. Dzisiaj tracę włosy jak po chemioterapii. Biorę leki, które powodują takie skutki uboczne. Rozumiem dziewczyny, które doczepiają sobie sztuczne włosy. Sama tego nie robię i nie dlatego, że chcę mieć takie naturalne prześwity na głowie, ale dlatego, że nie potrafię ich ładnie upiąć. Mam dopinki, kupiłam piękne naturalne włosy, ale za cholerę nie potrafię ich upiąć, chociaż próbowałam już milion razy. 
Kiedyś spędziłam 3 miesiące w szpitalu z babką, która straciła rzęsy i brwi w wyniku wypadku. Nigdy jej nie odrosły. Zrobiła sobie makijaż permanentny na brwiach i doklejała rzęsy. Bez rzęs i brwi wyglądała dziwnie. Dla mnie dziwnie, to nie często się spotyka. Czy wypadek jest wystarczającym usprawiedliwieniem jej sztuczności? A jeśli dziewczyna nie miała wypadku i naturalnie nie ma prawie rzęs, to może sobie sztuczne przykleić? Albo ma je rzadkie lub bardzo krótkie, że prawie ich nie widać, bo tak natura chciała?
Półtorej roku karmiłam mojego pierwszego syna piersią. To przecież takie ważne, żeby później nie chorował, nabrał odporności, wychlał z mlekiem matki przeciwciała. Syn choruje, to chyba najbardziej schorowany człowiek na świecie. Na wszystko uczulony. Ja za to w wieku 21 lat zyskałam dwa naleśniki wiszące do pępka. Bardzo naturalne! Czy powinnam nosić zwykły stanik, czy może bez stanika chodzić, by pokazać swoją naturalność? A może w takim przypadku jestem rozgrzeszona przez tłum, nosząc stanik push- up? Push up tak, ale sztuczne cycki już nie? Mogłabym to zrobić mega naturalnie, wysysając zbędny tłuszcz z brzucha i ud i wsysając go do cycków. Tłuszcz tak, a silikon już nie?


Jeśli urodzisz się ze zniekształconą twarzą, bo natura tak chciała to masz godzić się na tą naturalność, chociaż pamiętasz, że w podstawówce okrutne dzieciaki wyzywały cię od zombi i nigdy nie miałaś chłopaka, bo przecież faceci to wzrokowcy? Czy wtedy jest się dość rozgrzeszonym przez masy do zrobienia sobie operacji plastycznej? A jeśli kobieta od zawsze ma brak ust. Tak wąskie, że nawet nie ma co malować, a czasem chciałaby sobie pomalować usta, których przecież nie ma. I jak sobie wstrzyknie coś w nie, żeby w końcu je mieć, to już nie? 
A farbowanie włosów? Kiedy masz 20 lat i jesteś siwa, bo tak natura chciała i w genach po przodkach ci tą siwiznę dała, to cieszyć się swoja naturalnością czy jednak farbować? A jak kobieta ma piękny kolor swoich włosów, ale chcę zostać blondynką, bo po 25 latach znudziło jej się bycie brunetką to już nie wolno? 
Granice stawiamy sobie sami. Nie mam nic przeciwko operacjom plastycznym, sztucznym włosom, cyckom, rzęsom. Jeśli ktoś tak chce, ma na to kasę, czas i chęci to jego biznes. Jeśli ty byś sobie nie zrobiła niczego sztucznego to dotrzymuj słowa. Jak zgnije ci ząb, nie wstawiaj plomby, bo to nie naturalne. Jak wyłysiejesz, chodź naturalnie łysa, nigdy nie maluj paznokci i pachnij swoim naturalnym potem. Osobiście farbuję włosy, maluję paznokcie i buzię. nie nosze sztucznych rzęs bo akurat tutaj natura nie dała plamy. Ust nie powiększam, bo i tym razem natura mi nie dokuczyła. Jestem jednak przekonana, że jeśli coś w moim ciele nie będzie mi się podobać i zbyt mocno mi dokuczać, to za pomocą sztuczności zmienię to. A naturalność pozostawię tym, co lubią być łysi, szczerbaci, zniekształceni.


Pozdrawiam
Victoria

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka