Inspiracje, motywacje, prezenty!












Jak zwyciężyć na rozmowie kwalifikacyjnej?


Mój mąż jest bardzo dobrym stolarzem. To co najbardziej lubi to renowacja starych mebli, schodów, balustrad. Wszystkiego to, co z prawdziwego drewna, co lubią wcinać korniki, a nie z jakiejś sklejki.  Sam też wykonuje piękne meble, które ręcznie rzeźbi. Dla przykładu kilka zdjęć.




Przeniósł swoją firmę z PL do UK, bo tu zdecydowanie łatwiej robić, co się kocha. Mowa o podatkach i ubezpieczeniu. Dziś miał ważne spotkanie w sprawie współpracy. Sama go zachęciłam, żeby od współpracy rozpoczął działalność w UK. Zmieniając rynek warto "podpiąć" się pod kogoś ,kto ten rynek bardzo dobrze zna, zanim rozpocznie się samodzielną drogę.
Kiedy pracowałam w PL dla projektanta mody i architekta, dużo młodych architektów rozpoczynało prace dla niego, po to, by nabrać doświadczenia, a przede wszystkim poznać dobrze rynek i branżę. Każda branża oprócz swoistego języka, kieruje się swoimi prawami. Po roku, czasem dwóch ci młodzi projektanci odchodzili i zakładali własne biura projektowe. Jestem jak najbardziej za! Dlatego też doradziłam mojemu mężowi, by zaczął od współpracy, poznał metody, narzędzia oraz materiały, które używają i lubią Anglicy. A jest co poznawać i czego się uczyć, bo w Anglii nie tylko ruch uliczny jest "pod prąd". Poświęcę osobny post na temat zastosowania silikonu budowlanego w UK.  Wracając do tematu, mąż odbył podróż w celu podjęcia współpracy z firmą, której misja oraz to czym się zajmuje odpowiada naszym wartościom i celom. Tomek nie miał wielu rozmów kwalifikacyjnych czy o współpracę, gdyż jak większość Polaków znalazł pracę i trzymał się jej kurczowo, bo była, a jak wiadomo z pracą kiepsko :)
Potem spotkał mnie i otworzył swój biznes. W związku z brakiem doświadczenia z odbywaniem rozmów kwalifikacyjnych, a wiadomo trening czyni mistrza, obawiałam się jak sobie poradzi. 
Nie będę punktować tak oczywistych spraw jak przygotowanie się do rozmowy, przeczytania info o firmie i najlepiej o osobie która rekrutuje. To wszystko można sobie wygooglować. Napiszę ci za to czego nie robić.

  1. Nie podsuwaj rozmówcy swoich wątpliwości dotyczących twoich kwalifikacji, umiejętności czy wiedzy.
Przykład:
Tomek umie dobrze język angielski choć nigdy nie uczył się go w szkole. My starcy w szkołach uczyliśmy się rosyjskiego :) Partner biznesowy prowadził swobodną rozmowę z moim mężem. Tomek pokazał zdjęcia swoich prac, biznesmen był zachwycony. Mąż przedstawiał swoje mocne strony i korzyści płynące z podjęcia z nim współpracy. Brawo! I kiedy było jak w bajce mój mąż zapytał:
-Czy mój angielski nie jest dla ciebie przeszkodą?
Nie był dopóki nie spytał. Rozmówca zanim padło pytanie, nie komunikował, że ma z tym problem. Wręcz przeciwnie, rozmawiając swobodnie był zadowolony z poziomy angielskiego mojego męża. Tym pytaniem Tomek zwrócił uwagę na problem, który jest wyłącznie w jego głowie, zasiał wątpliwości w głowie potencjalnego partnera biznesowego, a dowodem na to było pytanie biznesmena:
-A jak twój techniczny angielski?

2. Nie stawiaj się w roli żebraka lub króla.

Zarówno pracodawca czy zleceniodawca jak i pracownik czy zleceniobiorca to równorzędni partnerzy. Oboje możecie być zwycięzcami lub przegranymi. Pracodawca robi wszystko, żeby przekonać cie , że jest idealnym pracodawcą, a ty robisz wszystko, żeby przekonać go, że jesteś idealnym kandydatem.

Przykład:
Szukałam pracy, która związana była z moimi studiami. W tamtym czasie studiowałam prawo. Znalazłam pracę w dziale prawnym w spółce, która pożyczała ludziom kasę. Wysłałam CV i poszłam na rozmowę. Ten etap rekrutacji był prowadzony przez specjalistkę, która zadawała wiele dziwnych pytań oraz zadań do wykonania. Były to różnego rodzaju scenki sytuacyjne. Na koniec zadała pytanie, na które wiele osób nie umie sensownie lub wcale odpowiedzieć:
Dlaczego mielibyśmy wybrać ciebie?
- Wy szukacie świetnego pracownika, ja szukam świetnego pracodawcy, oboje możemy sobie dać to czego szukamy.
Dostałam tą pracę i po dwóch tygodniach specjalistka od rekrutacji spytała mnie czy wiem ilu kandydatów pokonałam. Szczerze powiedziawszy nie interesowało mnie to wtedy. Dla mnie najważniejsze było, że osiągnęłam cel. Pomyślałam jednak, że skoro pyta, a jest specjalistką to musi być to ważne, dlatego odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie wiem. Już nie dodałam, i guzik mnie to obchodzi. Powiedziała, że 99. Było nas 100 osób, potencjalnych kandydatów, a wygrałam ja. Wtedy byłam na etapie umniejszania sobie wszystkich sukcesów i po tej informacji wzruszyłam ramionami i wróciłam do obowiązków. Stałam się z siebie dumna dopiero po kilku latach, kiedy nauczyłam się doceniać samą siebie i po wielu rozmowach, po których sobie uświadomiłam, że było to wow!
Jeśli idziesz na rozmowę z postawą żebraka, przegrasz. Jeśli stawiasz się w roli króla też przegrasz, tak samo jak pracodawca, który traktuje z góry swoich pracowników. Nie wie on bowiem, że najważniejszym kapitałem w każdym biznesie są ludzie.
Pamiętaj! Jesteście partnerami. Ty na rzecz pracodawcy świadczysz usługę, a on za tą usługę winien zapłacić. On ci płaci za usługę, a ty jesteś winien wykonać ją dobrze. Oboje możecie być zwycięzcami lub oboje możecie przegrać. Nikt tu nie jest nad i nikt nie jest pod.

3. Nie karm się presją.

Jeśli idziesz na rozmowę pod wpływem presji bo: komornik puka do drzwi, rodzice każą już się usamodzielnić, dzieci chcą coraz więcej i więcej, itp, to wiedz, że przegrasz. Jeśli coś bardzo musisz to nie jesteś w stanie zapanować nad emocjami i umysłem. Wtedy najczęściej przybierasz postawę żebraka:
-Ale ja na prawdę potrzebuję tej pracy. Pani nic nie rozumie! Jak jej nie dostanę to stracę dom, a dzieci pójdą do sierocińca, buuuuu
Może komuś uda się zdobyć pracę na litość, ale to nie będzie zdrowy układ.
Kiedy doprowadzasz do sytuacji, że z głodu tak ssie cię w żołądku aż boli, to chcąc jak najszybciej zaspokoić łaknienie, jesz byle co i byle jak. Byle jak najszybciej. W efekcie, ani nie jesteś najedzony, raczej zapchany. Brzuch czasem po takim żarciu jeszcze bardziej boli, a organizm i tak nie dostał tego czego potrzebował. Efekt marny. Tak samo jest podczas rozmowy, gdy jesteś nażarty presją, aż ci się ulewa.

Przykład:
Przez jakiś czas byłam samotną matką. Synek 1,5 roku nie nadający się do żłobka, zero alimentów, a rachunki płacić trzeba, nakarmić i odziać dziecko. Jak szalona biegałam i szukałam pracy. Byle czego, aby tylko zarobić. Elektrownia groziła odcięciem prądu, dziecko prosiło o Danio a ja chodziłam w za dużych spodniach. Biegałam, żebrałam, byłam serio żałosna. Im bardziej się starałam, tym gorzej wychodziło. Aż się zmęczyłam i przestałam. Odpuściłam sobie i to było najlepsze co mogłam dla siebie zrobić. Od niechcenia rzuciłam paru znajomym hasło, że szukam pracy. Bez żebrania, miauczenia i płaczliwych historii i los się odwrócił. Zadzwoniła koleżanka, że w gdańskim ZOO jest duży bar do którego potrzebują obsługi na sezon letni. Zgłosiłam się i dostałam pracę. Moi rodzice pracowali, więc nie miał kto w tygodniu pomagać mi zajmując się dzieckiem, a ta praca była w weekendy. Pracowałam w soboty i niedziele, a pozostałe dni mogłam zajmować się dzieckiem. W tym czasie McDonalds oferował pracownikom stawkę 2,5 PLN na godzinę. Nam szef płacił 5 PLN. Dodatkowo dawał premie za dobry utarg, a dobry utarg był co weekend. Zarabiałam 180 PLN za weekend, pracując po 12 h dziennie + 100 PLN premii. W tamtym czasie najniższa krajowa wynosiła ok 600 PLN, a ja pracując 4 weekendy zarabiałam 1120 PLN. Pracodawca traktował nas jak partnerów. To była dobra praca, dobry pracodawca i dobre zarobki.
Dlatego pamiętaj- bez spiny! 
Według mnie to 3 podstawowe rzeczy, których unikając, odniesiesz sukces podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
Powodzenia!
Victoria

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka