Inspiracje, motywacje, prezenty!












Jak się robi kompleksy.


Kiedy w wieku 3 lat, by uratować mi życie, lekarze wycieli mi połowę flaków, z fajnego pulpecika stałam się kościotrupkiem. Przeżyłam, ale przez wiele lat byłam tak chuda, że dzisiejsze modelki to przy mnie grubaski.
W 6 klasie ważyłam 21 kg, to tyle co mój 6 letni syn. Kiedy były robione badania u higienistki szkolnej, ona zawsze darła się do mnie "co z tobą nie tak?!". Wtedy zaglądała do kartoteki medycznej i darła się dalej :"jaka dieta niskokaloryczna jak z ciebie taki kościotrup. A nie. Wysokokaloryczna. No! Nie wiesz co to znaczy? Masz jeść, dużo jeść!". Jadłam jak najęta, a wszystko co zjadłam przelatywało przeze mnie jak przez rurę. "Słuchaj, na zewnątrz wieje jak cholera, zanim z nią wyjdziesz, dwie cegły wrzuć jej do kieszeni. Ha ha ha" ojciec mówił do matki. "Biedactwo, takie chudziutkie, niedożywione", a ja byłam wulkanem energii, skakałam po drzewach, grałam w piłkę nożną, wszędzie mnie było pełno. Nie rozumiałam tej całej histerii. Nie miałam ochoty jeść w wieku 7 lat porcji jak dla fizycznie pracującego, dorosłego faceta. Jadłam, bo ciągłym gadaniem jaka ja biedna i chudziutka, nie biegaj, nie skacz, bo miałaś operacje, zabierano mi dzieciństwo. Miałam go i tak już za mało. Wiedząc, że będąc tak chudą mam tyle energii, a moje niektóre grube koleżanki dostają zadyszki przy byle podskoku, byłam szczęśliwa. Byłam najszybsza, najzwinniejsza, trenowałam lekkoatletykę i koszykówkę. Bo choć byłam najniższa wybijałam się tak wysoko, że niewiele brakowało, żebym wkładała piłkę do kosza. Potem urosły mi cycki. Ogromne. Po mamie. 65 E. A z tym już nie było mi fajnie, bo ciężko dźwiga się dwa balony na tak cienkich szczudłach. Cyce fajne, ale reszta jakby z innej bajki. Zaczęłam sypiać ze swoim chłopakiem i kości przecinały mi skórę na biodrach. To też nie było fajne. Nastały czasy i trwają do dziś, że chude jest cool. Już nikt się ze mnie nie nabijał i nie użalał jaki kościotrup. Teraz byłam laską z cycami. Miałam to gdzieś i bardzo chciałam przytyć, bo cięta kościami skóra bolała, miałam krwiaki a nogi i kręgosłup aż trzeszczały z wysiłku. Będąc w 9 miesiącu ciąży ważyłam 55 kg. Dzień po porodzie, kiedy postawiono mnie na wadze, ta wskazała 48 kg, a mam 175 cm wzrostu. Wszystkie koleżanki zazdrościły. Zaraz po porodzie modna waga anorektyczki i cycki Lolo Ferrari. A ja ledwo mogłam je udźwignąć, nie mówiąc o schyleniu się i podnoszeniu ich razem z dzieckiem. Nadszedł czas, że stałam się panią po trzydziestce i rypnęły mi hormony. To stało się cztery lata temu, kiedy datownik wskazywał 34 lata. Zaczęłam tyć i się ucieszyłam. Przytyłam! Mam 175 cm wzrostu i 65 kg wagi. Dla mnie idealnie! Wrzuciłam ostatnio na FB zdjęcia, na których czuję się i wyglądam bosko.


Ojciec, który żartował, gdy byłam mała i wyglądałam jak z Oświęcimia powiedział: "ale ty jesteś gruba! I wyglądasz jak taka prawdziwa Angielka spod latarni". Siostra za to stwierdziła: "Viki, o boże ale z ciebie grubas! Prawdziwa córunia mamuni." A koleżanka wspomniała:" chyba ci się trochę przytyło". Nie jestem ani trochę grubsza niż 6 miesięcy temu, gdy żegnałam się z nimi przed wyjazdem do UK. Zdjęcia co prawda są przełamane i wyglądam na nich grubiej niż w rzeczywistości, ale co z tego. Mam duże piersi i pasujący do nich tyłek. 112 cm długie nogi i na tyle "grube", by ten tyłek i cycki dźwigać. Dłonie pianisty, mój mąż ciągle je głaszcze, dotyka i całuje. Uwielbia je, są piękne, a on jest wzrokowcem. Pełne usta bez żadnego nastrzykiwania, żadnej zmarszczki choć w tym roku kończę 38 lat. Piękny kolor włosów, który zawsze chciałam mieć. Jedna koleżanka zapytała:" lubisz takie siwe włosy?", a druga stwierdziła:" uwielbiam ten twój blond, jest taki elfi". Dla jednej jestem siwa, dla drugiej elfem :)
Mam najbardziej pożądaną figurę klepsydry. Długie rzęsy i czarne oczy. Nie piwne, nie brązowe a czarne. Jak byłam mała ciągle ktoś mi mówił: "ale ty masz czarne oczy. Musisz je umyć". Zawsze zastanawiałam się po co i niby jak się myje oczy?

  • Po co opowiadam ci tą długą historię? Żebyś zrozumiała istoto, że jak będziesz chuda to jedni będą się zachwycać i ci zazdrościć, inni będą wyzywać cie od kościotrupów.
  • Jak będziesz gruba jedni będą się zachwycać, inni wyzywać od grubasów.
  • Po za tym co to znaczy "gruba" czy "chuda"? Według czyich kryteriów i jakich standardów?
  • Jeśli uważasz, ze jesteś gruba to schudnij. Ale zrób to wyłącznie wtedy, gdy tylko tobie przeszkadza twoja waga. Nie sugeruj się reklamami, rodzicami, przyjaciółmi czy partnerem.

  • Nie zadowolisz wszystkich, masz zadowolić siebie, bo to ze sobą musisz żyć do końca życia!


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka