Inspiracje, motywacje, prezenty!












Jak naładować sobie baterie?

Górki Zachodnie, Gdańsk. Moje ulubione zdjęcie zrobione przez mojego męża.

Każdy z nas działa na baterie. Najprostszą formą doładowania ich jest sen, ale spać nie można całe życie. Znaczy można, ale po co? Osobiście spać lubię, ale jeśli zaczynam spać więcej niż żyć, to dla mnie znak, że coś jest nie tak. To, że sen jest ucieczką wie każdy kto choć liznął psychologię.
Przytoczę tu pewną historię z mojego życia.

Terapia grupowa, a na niej kilkanaście osób z różnymi problemami. W tym akurat dniu jedna z pacjentek poczuła, że chce porozmawiać o sobie i zaczęła swoją historię. Mówiła o bardzo trudnym dzieciństwie z ojcem alkoholikiem, matką koalkoholiczką i czterema braćmi, którzy poszli w ślady ojca. Ona gwałcona, poniewierana, poniżana głównie przez matkę, która skwapliwie pielęgnowała nałogi męża i synów. Wszyscy dorośli, wszyscy mieszkający w jednym domu. Opowiadała o bardzo ciężkich sytuacjach dla zwykłego śmiertelnika. Terapeuci są "uodpornieni", ale ktoś kto nie zna technik jak radzić sobie z takimi emocjami może na prawdę mocno reagować. A targają ludźmi, którzy słuchają mocne opowieści z życia wzięte najróżniejsze emocje: złość, strach, oburzenie, nienawiść, niemoc, smutek, żal itd. Była wśród pacjentów Kalina, dziewczyna z anoreksją. Sprytna osóbka, która wiedziała, że jak zje jeden orzech to przetrwa w szkole wiele godzin. O Kalinie napiszę kiedyś osobny post, bo warta jest uwagi. I ta Kalina podczas tej bardzo emocjonalnej terapii, zasnęła. Obudziła się dokładnie w momencie kiedy tamta przestała opowiadać swoją historię. Terapeutka zwróciła się do Kaliny z pytaniem:
-Co było dla ciebie, aż tak ciężkie, że zasnęłaś?
To zadziwiające jak wielu ludzi szuka pomocy u specjalistów, którzy wiele lat uczuli się i doświadczali, by wiedzieć jak pomóc, a potem ich ignorują. Kalina odpowiedziała tak:
-A nie, nic. To przez te tabletki. To one powodują, że ciągle chce mi się spać.
Co ciekawe, gdy opuściła salę terapeutyczną i zajęła się rzeczami, które lubi i sprawiają jej radość, po działaniu leków nie było śladu. Dlatego jeśli spisz więcej niż 9 godzin na dobę, zastanów się co cię przerasta i od czego uciekasz?
Baterie trzeba ładować, każdy to wie, nie każdy umie. 7 miesięcy temu przeprowadziłam się do Torquay w Anglii. To piękne, małe, nadmorskie miasteczko. Angielska Riwiera z której Anglicy są bardzo dumni. Zostawiłam swój mały, piękny i własnoręcznie wybudowany bungalow, o którym możesz przeczytać w poście Dlaczego bloguję? , przyjaciół i moją Nibylandię, którą stworzyłam na swoje potrzeby. Jestem osobą towarzyską, ludzie to moja największa pasja. Zmieniłam środowisko, kulturę i strefę geograficzną. Ogromna zmiana wymagająca dostosowania. Na co dzień zajmuję się moim autystykiem i nie daje się tej suce. Ta suka to moja choroba. O niej też napiszę w innym poście. O autystyku tez napiszę, bo to ważny i wciąż nieznany dla Polaków temat. 
Torquay jest piękne i żeby na słowach nie skończyć poniżej kilka moich zdjęć.
Te domki to nie ubikacje :) Mają po 2 metry kwadratowe powierzchni i kosztują majątek.

Duża piękna plaża, po której biegamy i rzucamy się glutami.

Jachty i koło.

My :)

Ja i palma.

Palmy same.

Park z widokiem na cała zatokę.

Plac zabaw nad morzem.

Mój starszy pyskaty syn i ja.

Zgodnie z zasadą: nie ważne gdzie, ważne z kim, powinno mi być tu dobrze, a nie jest :( A wszystko przez te baterie. Wciąż nie naładowane. Każdy rodzic autystyka oraz terapeuta, który zajmuje się takim dzieckiem wie, jak szybko owe baterie lecą z energią w dół. Od dwóch tygodni jestem nie do zniesienia. No normalnie, nie lubię siebie. Zaczęłam nawet zamieniać się w Zrzędę
Że w Polsce to miałam dom taki jak chciałam, że miałam przyjaciół i komu się wygadać czy razem pośmiać, że miałam bibliotekę, w której pani mnie znała i polecała książki, które na pewno mi się spodobają. I podobały się. Że tu to do dupy, bo Polonia zrąbana, że laptop popsuty, że nie mam gdzie i z kim energii naładować. Tak narzekałam, że się na siebie wkurzyłam i przestałam. Zasada: nie ważne gdzie, ważne z kim, obowiązuje nadal. 
Usiadłam i zastanowiłam się, co mi w PL doładowywało baterię? Wymieniłam wszystko, co robiłam na poprawę humoru i pozytywne doładowanie. 
Moja lista poprawiaczy nastroju:
1. Spacery
2. Czytanie książek.
3. Uczenie się.
4. Szukanie inspiracji
5. Rozmowy z ludźmi, których lubię
6. Gadanie do ludzi, którzy umieją mnie słuchać
7. Pisanie
8. Zakupy pięknych przedmiotów do domu lub do ubrania :)
To takie 8 najważniejszych. Przestałam szukać wymówek na bycie szczęśliwą i wprowadziłam w codzienność moje poprawiacze nastroju.
Spacerować w Torquay jest gdzie, jak widać na powyższych zdjęciach. W Torquay jest biblioteka, a w niej kilka regałów z książkami w polskim języku. Uczyć się można online, tak jak szukać inspiracji. Rozmawiać mogę z przyjaciółmi prze skype, tak jak do nich gadać. Pisze blog i czasem wyskakuję na zakupsy :) Ach i zapomniałam- kocham tańczyć i karaoke. Co sobotę wychodzę do JD's, gdzie zabawa przy karaoke jest wspaniała. 

Jeśli czujesz, że twoje baterie nie są na 100%, znajdź drobne poprawiacze nastroju i wpisz je w codzienny grafik.

Polecam
Victoria




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka