Inspiracje, motywacje, prezenty!












Ogórków brak

Ogórkowej mi się zachciało. Zaglądam do szafek, lodówki, przeszukuję wszystkie kuchenne schowki. Zbieram składniki. Są, mogę gotować.
O nie! Cholera! Ogórki! Ogórkowa bez ogórków. Tylko ja tak potrafię, a jak? No tak, ale kiszone ogórki to nie tak powszechne jedzonko w UK jak w Polsce.
Dobra, bez paniki. Polskie sklepy, no tak! polskie sklepy. Są w każdym mieście w Anglii, tu na tym angielskim zadupiu też muszą być. Biegnę na miasto. Jest! Polski sklep. 
ogórkowa, ogórki kiszone, life style


- Są ogórki kiszone? - wołam od progu. Zakładam, że polski sklep to i obsługa polska. Dobrze zakładam. 
- Nie ma. - odpowiada znudzona sprzedawczyni
- Nie ma?- pytam jakbym niedosłyszała. Słyszę, ja słyszę, tylko wierzyć nie mogę.
- Były, ale wykupili. - dodaje po chwili widząc moją zbolałą minę.
A co to Polska za czasów PRL? Jak to wykupili? Jak można wykupić ogórki kiszone?
- Kto wykupił?- pytam zdziwiona. Może jaka wojna się szykuje, albo inne straszniejsze dziadostwo, o którym nic nie wiem, bo wiadomości nie oglądam. Ale Mój Pan Mąż ogląda, czyta, więc jakby jakieś cholerstwo się zbliżało, to na pewno by mnie powiadomił.
- Anglicy- odpowiada sprzedawczyni, tonem jakbym urwała się z choinki, bo przecież to takie oczywiste, że w Anglii, w polskich sklepach, Anglicy wykupują sobie ogórki kiszone.
- Anglicy?- znów jak echo powtarzam. Po jaką cholerę im polskie kiszone ogórki? Przecież kilka lat temu Anglicy z obrzydzeniem komentowali nasze, cudownie pachnące i smakujące, ogórki kiszone, że zgniłe, że zepsute, że Polacy dziwni. A teraz co? Wykupili? Po co? Na złość?

Nie czekam na odpowiedź i biegnę do drugiego polskiego sklepu, na przeciwko. Dziwne to, ale nie zwracam na to uwagi. W tej chwili dziękuję Bogu, że konkurencja po przeciwnej stronie otworzyła drugi polski sklep, nie naganiam się za dużo.

- Są ogórki kiszone?- zasapana dre się od progu
- Nie ma.
- Nie ma, bo w ogóle nie ma? Czy nie ma, bo wykupili? Anglicy wykupili, czy Polacy wykupili?- strzelam rozchisteryzowanie pytaniami
- Nie ma, bo nie ma- sprzedawczyni odpowiada, spoglądając jak na opetaną.
- Ale ja muszę kupić ogórki kiszone.- mówię ze łzami w oczach
- To jedź do Lidla tam są. W słoikach czy folii, nie pamiętam. Anglikom tak zasmakowały nasze zepsute ogórki, że wprowadzono do sprzedaży.

Do Lidla z miejsca, w którym stoję 5 mil. Iść czy nie iść, oto jest pytanie. Cholera idę! Nie, nie idę! To czyste szaleństwo. Wracam do domu. Na złość Anglikom ugotuję ich słynną zupę krem. Tez im coś podkradnę. Niech se żrą te nasze zgniłe ogórki, ja mam swoją zupę krem.

- Mamo, ale ta zupa pyszna. Ugotujesz jutro taką samą?


I po co ja latałam za tymi ogórkami.

A Ty na co ostatnio miałeś ogromną ochotę?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka